MiTo art.cafe.books

Warszawa

W piękny sierpniowy wieczór wybrałyśmy się z Nadredaktor Michalak na zwiady. Dawno nie trafiłyśmy do miejsca, które wzbudziłoby w nas tyle pozytywnych odczuć. Od wejścia co rusz czymś się zachwycałyśmy. A to ślicznym designem wnętrza – czystym i geometrycznym, a przy tym bardzo przyjaznym – a to wielką biblioteczką książek, które można kupować albo po prostu podczytywać, siedząc nad kawką, a to możliwością wypożyczenia iPada, a to doborem prasy (dużo magazynów o sztuce, świeżutka prasa codzienna z zagranicy), a to tym, że pyszne kanapki robione są na bieżąco i nie jesteśmy skazani na przesiąkniętą pomidorem bułę leżącą w gablotce od rana. Zalety galerio-kawiarnio-księgarni Mito można długo wymieniać – dorzućmy więc jeszcze tylko dobre sałatki, wypiekane na miejscu pieczywo, duży wybór nietypowych organicznych napojów i wyeksponowaną w pierwszym rzędzie wielką księgę „Trespass” z światowymi dokonaniami urban-artu. Widać, że twórcy tego miejsca mają dokładnie sprecyzowane zainteresowania, jarają się tym, co robią, i chcą to pokazać światu. Działają z rozmachem – nie tylko prezentują sztukę (kilkudziesięciu artystów w galerii) czy sprzedają literaturę (książki zamawiać można także przez internet, w sieciowym sklepiku Mito jest 60 tys. pozycji!), kanapki i kawę, lecz także organizują czas dzieciom (miniwykłady o sztuce) i dorosłym (spotkania z pisarzami czy pokazy nietypowych sposobów parzenia kawy). Nas Mito oczarowało – trafiło centralnie w nasze zainteresowania i sympatie. Właśnie takich lokali miejscy aktywiści potrzebują! [Sylwia Kawalerowicz]

Dodaj komentarz

-->