Nowe lanserskie miejsce, na które rzuciła się głodna nowości warszawka, mieści się tuż przy TR, w miejscu dawnej Cafe Brama. Wystrój lokalu może zmierzić wielbicieli przytulnych i domowych knajpek – w Delikatesach.TR jest minimalistycznie, biało (na ścianach kafelki jak w masarni) i geometrycznie. Jednak, jak się okazuje, taki design przyciąga. Nawet we wtorkowe południe z trudem znaleźliśmy wolny stolik! Jeszcze tłumniej jest na wszelakich imprezach (dyskusje, koncerty, pokazy filmów, wystawy), które mają być jedną z głównych atrakcji tego miejsca. Delikatesy.TR to nie tylko siedlisko artystycznych inicjatyw, ale i jadłodajnia. W menu przeważają pozycje z kuchni śródziemnomorskiej, przede wszystkim sałatki i pasty. Te drugie zdecydowanie lepsze! Większość potraw reprezentuje poziom „średni warszawski” – zarówno jeśli chodzi o jakość, jak i ceny (19-20 PLN za sałatki i makarony). Spróbowaliśmy sałatki greckiej (przyzwoita, ale bez szału), tagliatelle z brokułami (spoko) oraz penne z szynką parmeńską i rukolą (najlepsze). Z zasłyszanych opinii możemy wnosić, że dobre są potrawy z owoców morza (zupa, małże), gorzej natomiast wypadają wymyślne propozycje typu kaczka czy makaron bio z karczochami – ale tych, przyznajemy bez bicia, nie jedliśmy. Doceniamy za to przywiązanie do regionalnych marek – na półce z alkoholami króluje pyszne piwo Mazowieckie oraz Warszawiak Mocny z browaru Konstancin. Jednym słowem – nówka sztuka, sprawdzić warto, bo w centrum wciąż brakuje nowych miejsc, gdzie można by przekąsić coś przyzwoitego. Mamy tylko nadzieję, że uda się zrobić coś z zapachami, które atakują od strony kuchni, sprawiając, że po wyjściu dyskretnie sprawdzamy, czy przypadkiem nie przesiąknęliśmy nimi na wylot. [Sylwia Kawalerowicz]
Delikatesy Esencja
Warszawa
