Jest na świecie pewna pula rzeczy, które choć są dla dzieci, to większą przyjemność sprawiają dorosłym. Tak jest trochę z kalendarzem adwentowym, który jest świetnym wymówką dla łasuchów i tych, którzy nie do końca pogodzili się z dorastaniem. O ile jeszcze zabieranie przyjemności dzieciom rozumiem, tak ze zwierzętami mam problem.. Co ma kalendarz adwentowy do zwierząt? Jak się okazuje sporo. Właśnie do sklepów trafiła wersja dla kotów i gryzoni.
Nigdy nie zapomnę miny mojej mamy, która podkradała mi adwentowe czekoladki. Z czasem wzajemne wyjadanie stało się rodzinnym rytuałem. Mimo, że dawno już byłam nastolatką nadal pozwalałam mamie kupować mi kalendarz, a potem po kryjomu wyjadać z niego czekoladki. W przypadku słodyczy sprawa jest prosta. Ale jaką człowiek może mieć przyjemność w odliczaniu dni do świąt za pomocą kociej karmy? Do sklepów właśnie trafiły zwierzęce kalendarze adwentowe – na każdy dzień inna przekąska. Serduszka, nereczki, kocie miętki. Po takim odliczaniu nasz zwierzak na pewno powie coś w Wigilię. Miejmy nadzieję, że to będzie dziękuje, a nie o co kaman?
