„Hitman” Tom 1: Wystrzałowy komiks

hitman recenzja

Rysunkowe opowieści o Tommyʼm Monaghanie nigdy nie były szczególnie popularne w naszym kraju. Za sprawą wydawnictwa Egmont sytuacja ta może się nieco zmienić i twardziel ze spluwą w ręku, wyposażony dodatkowo w specyficzny kodeks moralny, zyska w końcu należne mu w świecie popkultury miejsce.

„Hitman” komiks

Postać Tommyʼego Monaghana, ukrywającego się pod ksywą Hitman, stworzył popularny irlandzki duet w postaci scenarzysty Gartha Ennisa („Kaznodzieja”, „Hellblazer”) i rysownika Johna McCrea („Kaznodzieja”, „Spider-man”). Już na starcie panowie dostali wolną rękę przy tym tytule i mogli sobie pozwolić naprawdę na dużo. Z czego oczywiście skwapliwie skorzystali. Dzięki temu do naszych rąk trafił tytuł niezwykle oryginalny, którego autorzy umiejętnie bawią się konwencją superbohaterską i pokazują znany nam komiksowy świat z zupełnie innej perspektywy.hitman recenzja

Tommy Monaghan to płatny zabójca mieszkający na stale w Gotham City, który w wyniku starcia z demonem zyskuje supermoce – rentgenowski wzrok i telepatię. Nasz bohater postanawia wykorzystać zdobyte umiejętności do…nie, nie do walczenia ze złem. Raczej do likwidowania za pieniądze różnej maści gangsterów i meta-łotrów. Swoją brudną robotę wykonuje w oparciu o kodeks – nie zabija tych, którzy są w jego osądzie niewinni lub aktywnie walczą z przestępcami. Hitman szybko więc wchodzi zatarg z półświatkiem Gotham oraz z samym Batmanem, któremu brutalne i krwawe metody Monaghana niezbyt odpowiadają.

„Hitman” recenzja

„Hitman” Tom 1 zawiera historie stworzone przez Ennisa i McCrea w 1993 roku. Klimat tamtych lat odbija się w komiksie dość wyraźnie, od palety kolorów, przez kreskę, po sposób opowiadania historii. Są to jednak lata 90. zdecydowanie z ich najlepszej strony. Nie ma tu – na szczęście – nieproporcjonalnie wielkich projektów postaci, cycatych kobiet i tego całego wizualnego przepychu.recenzja komiksu hitman

Monaghan stanowi dla mnie skrzyżowanie Punishera z Deadpoolem i Lobo. Nasz Hitman jest mało ambitnym typem o sarkastycznym poczuciu humoru, który uwielbia leniuchować, grać po nocach z kumplami w karty, napić się zimnego piwka i zapalić fajeczkę. Ratowanie świata niezbyt go interesuje. Naprawdę ciężko nie polubić tego gościa, który w tak barwny sposób wymyka się wszelkim schematom i narzuconym przez społeczeństwo regułom. W wydanym właśnie przez Egmont albumie śledzimy losy Hitmana od momentu, kiedy zyskał swoje supermoce. W tle poznajemy mroczne zakątki Gotham, pojawia się także Joker, Jason Blood czy Etrigan. Natomiast najciekawszą chyba postacią oprócz samego Monaghana jest gangster o nazwisku Dubel, który jest połączony jednym ciałem ze swoim bratem…W pewnym momencie Hitman zabija owego brata, przez co przestępca zostaje zmuszony żyć w „towarzystwie” rozkładających się zwłok, pozbawionych dodatkowo połowy twarzy. Urocze, prawda? A co powiecie na demonicznego wysłannika piekieł, na którego czole wyryta jest swastyka? Charles Manson gorąca pozdrawia.

Podsumowując, „Hitman” Tom 1 to kawał bardzo solidnego komiksu z intrygującym, osobliwym bohaterem. To prawda, jest tu sporo krwi i specyficznego poczucia humoru, ale wszystko to czemuś służy i nie jest bezmyślnym nawalaniem w czytelnika przemocą i żartami z kibla. Z niecierpliwością czekam na kontynuację.

Ocena: 4,5/5
Tekst: Archer

-->