Fifa 15 znów ideałem – recenzja

Co roku piszę recenzję nowej „Fify” i co roku mam wrażenie, że robię to niepotrzebnie. Prawda o tej grze jest taka: to najlepszy symulator gier sportowych w historii. I podtrzymuję tę opinię po raz enty. Dzięki temu, że testowałem grę na konsoli nowej generacji, mogę tym razem zmierzyć się z pytaniem, czy i gra zasługuje na miano „nowej generacji”. Październik 2014 r. jest miesiącem szczególnym, bo po raz pierwszy otrzymamy kilka tytułów tworzonych z myślą o PS4 i Xbox One. Ewentualnych niedociągnięć nie będzie już można usprawiedliwiać faktem, że gry przeznaczone były na stare platformy. I tak – „Fifa” jest nadal idealna. Po raz kolejny twórcy utrudnili bronienie i trudniej jest choćby tylko przepchnąć napastnika, jeśli jest nim kloc typu Diego Costy. Wasz drybling już nie będzie składał się z powolnych ruchów w górę i w dół boiska, będziecie biec sprintem, lekko balansując ciałem, mijać kolejnych obrońców i słuchać przekleństw waszego przeciwnika, który nie będzie w stanie zrobić nic poza strzeleniem trzech karnych w czterech meczach. Tak przynajmniej było u mnie. Oprawa graficzna jest fantastyczna, na twarzach zawodników widać dokładnie, co czują, gdy tracą zwycięskiego gola w 93 minucie wyrównanego spotkania, a obserwowanie ich mowy ciała sprawia gigantyczną radochę przy wyniku 5:0. Nowa „Fifa” znów jest najlepsza – jak co roku.

Demo do pobrania tutaj

Dodaj komentarz

-->