Język, żeby istnieć musi być żywy. Inaczej przestaje pełnić swoją podstawową funkcję, jaką jest komunikacja. Czy nam się to podoba, czy nie w naszym języku cały czas pojawiają się angielskie naleciałości. Szczególnie widać to w “branżowym” polskim. Facebook pomaga zrozumieć go niewtajemniczonym.
Szczerze muszę przyznać, że połowy z tych słów nie rozumiem. Wydawało mi się, że jestem z branży. To znaczy pracuję z językiem, więc powinnam go rozumieć. Niestety moja branża to chyba jakaś inna bajka. Tak czy siak miło podejrzeć co dzieje się u obcych. Do tej pory źródłem nowych słówek były dla mnie teksty pijaorwe. To tam pierwszy raz spotkałam się z DJingiem, fokusowaniem się i filingiem. Teraz dzięki stronie “Słówka, które musisz znać, jeśli chcesz być w branży” mogę wyprzedzić panie z pijaru i zaskoczyć brifingiem czy statutem. Nie wiem tylko czy chce. Ale kwestie estetyki i moralności to już zupełnie inna sprawa..
