To kto jeszcze odpowiada na Torino za teksty, oprócz ciebie, Lena, i Holaka?
Lena: Ras, który ma według nas kapitalne wyczucie i pisze bardzo melodyjnie oraz Wanda Berger, czyli Maciej Polak, osoba kreatywna na bardzo wielu polach, prawdziwy człowiek renesansu.
A goście muzyczni?
Łukasz: Oprócz Holaka, który śpiewa w numerze „Obok”, mamy dwie postacie z zagranicy. To Squair Blaq z Chicago, z którym pracowałem już wcześniej przy okazji Sonar Soul i który napisał dla nas bardzo osobisty tekst oraz Miles Bonny. Nagrane z nim „Face the Sun” to przykład, jak szybko potrafimy zrobić utwór – w jeden wieczór był podkład, Lena napisała melodię i tekst, potem wszedł Bonny – w ciągu tygodnia było wszystko zamknięte. Dosłownie w ostatnim momencie został dołączony na płytę. Bardzo lubimy takie strzały.
Teaser „Torino” niesie jasne przesłanie – zapraszacie w nim do tańca i spędzenia nocy w klubie.
Łukasz: Myślę, że sporo jest na na tej płycie dusznych klubowych elementów. Kiedy zaczęliśmy grać ten materiał na żywo, zobaczyliśmy, że w naszym zespole drzemie dużo energii. Sprawia to dużą frajdę. Przy poprzedniej płycie ludzie słuchali z uwagą, ale raczej stali w tłumie.
Lena: Chcieliśmy sprawić, żeby publika bardziej się ruszała – żeby można było tym razem trochę poskakać. Miejmy nadzieję, że tak będzie.
Graliście już na żywo „Torino”, między innymi w styczniu, podczas występu na Eurosonic Noorderslag w Holandii. Jak było?
Łukasz: To showcase’owy festiwal, więc było bardzo branżowo. Klimat tam jest trochę trudny, ludzie wchodzą i wychodzą, notują rzeczy w zeszytach, jest inny stopień zaangażowania. Ale to było pierwsze zderzenie z nowym materiałem i odbiór był bardzo dobry. Zresztą mamy wideo z tego występu, które na pewno niedługo wrzucimy.
Lena: Oprócz tego mieliśmy też okazję pojechać pierwszy raz w dłuższą trasę, poczuć się zespołem, zbliżyć. No i wiadomo – głupie żarty i bardzo zła muzyka w busie. (śmiech)
Myślicie o teledyskach?
Lena: Tak, lada chwila zobaczycie klip do „Odkrywam”. Nagrywaliśmy go w warszawskiej kamienicy z Piotrkiem Książkiem. Za choreografię odpowiada tu Agnieszka Konopko – będzie więc trochę ruchu.
Łukasz: Lena prezentuje swoje talenty taneczne, czego nie miała okazji pokazać przy poprzednim materiale (śmiech). Odkrywamy nasze kolejne asy.
Powiedzcie jeszcze coś o okładce. Czy za tą namalowaną przez Zbioka beemką combi, wjeżdżającą do morza kryje się jakaś historia?
Łukasz: Tak, i to całkiem ciekawa! Rok temu była taka akcja, o której wiele osób już chyba nie pamięta: jakiś typ w Mielnie w styczniu wjechał autem na plażę, a potem przyszedł odpływ i zaczęło go ściągać. Zobaczyłem to w necie, wysłałem do Leny i pomyślałem, że to jest zajebiste: jest groza, są wakacje, jest idealne auto, które kompletnie nie pasuje do całości. Nic się tu nie zgadza. Trudno to ugryźć. Napisałem do fotografa, który zrobił to zdjęcie i on pozwolił nam je wykorzystać. Wstępnie chcielismy je tylko podrasować, ale stwierdziliśmy, że jak zrobimy z tego obraz, to nadamy temu wydarzeniu rangę i będzie to dzieło sztuki. Szczególnie, że Zbiok od razu złapał o co nam chodzi. No i jest: olej na płótnie 50×50. Oryginał wisi na razie u mnie w domu.
Czy tak jak w przypadku „Pętli” powstanie „Torino Zremiksowane”?
Łukasz: Mam nadzieję, bo jestem wielkim fanem remiksów. To bardzo niedoceniona forma wyrazu. Sam chętnie remiksuję i mam do tego procesu bezkompromisowe podejście: fajnie nie słuchać w ogóle oryginału, wziąć same wokale, a na ich bazie zrobić coś nowego. Zresztą wszystko, co robimy, to remiks. Sama okładka to remiks rzeczywistości, a w muzyce szukamy sampli, przesłuchując winyle. I składamy to potem w kolaże. Przetwarzanie czegoś absolutnie mieści się w kręgu naszych poszukiwań.
Masz już listę wymarzonych artystów do tej remiksowej płyty?
Łukasz: Jeszcze nie, jeszcze nie wydaliśmy przecież płyty!
Lena: Ale jutro wychodzi, więc możesz zacząć działać!
Rozmawiał: Zdzisław Furgał


