„Tatuaż z tryzubem” Ziemowit Szczerek 
- Na wschodzie bez zmian

Ziemowit Szczerek znów zabiera nas w podróż na Ukrainę, jednak w przeciwieństwie do swojego debiutanckiego „Przyjdzie Mordor i nas zje, czyli tajna historia Słowian”, tym razem robi to zdecydowanie bardziej na serio – wszak nastały czasy, które nie nastrajają do żartów.

Tamta pełna groteski i ironii książka ukazała się tuż przed wybuchem rewolucji, a następnie wojny u naszych wschodnich sąsiadów, i więcej niż o ich kraju, mówiła o naszym do niego stosunku. Teraz otrzymujemy relację z burzliwych wydarzeń, które wstrząsnęły Ukrainą i jej sąsiadami, a Rosji dały okazję do zastosowania nowatorskich metod powiększania terytorium. Pierwsza połowa książki to jednak coś w rodzaju ogólnego wprowadzenia w ukraińską specyfikę i historię. Dowiemy się o sytuacji w przygranicznych miasteczkach, gdzie ten, kto nie trudni się przemytem, uważany jest za frajera, i o złowrogich celnikach, dla których upokarzanie obywateli innych państw jest życiową misją.

Ukraina jawi się tu jako kraj postapokaliptyczny, pozbawiony formy, gdzie w patriotycznym zapale wszystko, co możliwe, niezależnie od stanu zniszczenia, pomalowane jest w barwach flagi narodowej, tak aby skromną narodową mitologią przykryć ogólny rozkład. Kraj, który działa nie dzięki władzy, ale wbrew władzy, skorumpowanej i nieudolnej. W końcu – kraj podobnie jak Polska dumny z dziedzictwa i dziwactwa, a zarazem wyjący za Zachodem i tęskniący za wyrafinowaniem. Szczerek daje tu popis swojego gawędziarskiego stylu, łącząc go z cytatami z innych dzieł poświęconych Ukrainie i poważnymi analizami historycznymi i kulturowymi.

Podczas lektury czujemy się, jakbyśmy słuchali w knajpie rozgadanego i zgryźliwego naukowca, który popijając kolejne piwo zasypuje nas anegdotami, nie zapominając o swoim profesjonalnym podejściu do materii. Jeszcze ciekawsza jest druga część książki, będąca brawurowym reportażem z kijowskiego Majdanu i jego odsłon w innych ukraińskich miastach, które w czasie wojennej zawieruchy odwiedził autor. Z licznych rozmów i obserwacji wyłania się smutny krajobraz po bitwie – choć na ulicach więcej kolorów żółtego i niebieskiego, to nie udało się zamalować nimi biedy, korupcji i różnic między wschodem i zachodem kraju.

Dodaj komentarz

-->