To musiał być szalenie emocjonujący dzień dla Patti Smith. Nie dość, że miała spotkanie wokół swojej najnowszej książki, to jeszcze podczas czytania jej fragmentów na sali pojawiła się osoba z torbą, którą skradziono wokalistce 36 lat temu. Kobieta wtargnęła na scenę i powiedziała artystce, że chciałaby jej coś oddać. Smith początkowo spojrzała na swoja fankę ze zdziwieniem, kiedy jednak otworzyła torebkę i wyciągnęła z niej chociażby bandamkę, którą prawie 40 lat temu podarował jej, jej starszy brat, to zalała się łzami. Faktycznie w siatce były rzeczy, które artystce ukradziono w Chicago w czerwcu 1979. Wtedy w torbie były prawie wszystkie rzeczy, które posiadała młoda Patti. Dziś, kiedy wyciągała na scenie kolejno swoją starą koszulkę, które miała na okładce płyty Rolling Stonesów czy tiszert z podobizną Keitha Richardsa, który ma na sobie na wielu swoich zdjęciach, artystka czuła, że wraca do przeszłości. O każdej znalezionej rzeczy opowiedziała widzom na scenie, śmiejąc się i płacząc jednocześnie. Kobieta, która zwróciła artystce torbę twierdzi, że dostała ją od swojego przyjaciela, który lata temu pracował w znanej firmie organizującej przeprowadzki U-Haul. Trudno powiedzieć, dlaczego tyle lat czekała z oddaniem zguby. Sama twierdzi, że musiała dojrzeć do tej decyzji. Cóż. Lepiej późno, niż wcale.
Po 36 latach oddano skradzioną torbę Patti Smith

