Panta rhei
„Wszyscy się zmieniamy”, napisał zapewne w którymś ze swoich wiekopomnych dzieł Paulo Coelho. Na pewno zmieniłem się ja. Wydany dekadę temu debiut kanadyjskich furiatów z Death From Above 1979 poznałem osiem lat temu. Przez ten czas odkryłem lepsze rozrywki niż całonocne granie w „Tony’ego Hawka”, a w muzyce zaczęło mnie interesować coś więcej niż chwytliwy riff i uzależniający refren. Zmienił się też Sebastien Grainger, wokalista i perkusista DFA 1979 – nawijający wyłącznie o seksie awanturnik wyraźnie dojrzał i, kosztem zawadiackiej brawury, skupił się na swoim songwriterskim warsztacie. Wspomnianego na początku tej recenzji brazylijskiego myśliciela w osłupienie wprawiłby jednak przypadek Jesse’a F. Keelera – basisty, który w najmniejszym stopniu nie odczuł ponadpięcioletniej hibernacji zespołu. Wąsaty obwieś swoimi popisami na przesterowanym basie nadal zawstydziłby Tony’ego Iommiego czy Josha Homme’a. „The Physical World” jest syntezą syntetycznych riffów Killera i popowych, ale podanych z charyzmą, wokalnych hooków Graingera. Panowie najwyraźniej zamienili koktajle z wódki i pokruszonej viagry na pobudzające napoje na bazie yerba mate, ale ta dorosła, nieco bardziej wygładzona inkarnacja sprawia, że do pewnego stopnia znowu czuję ekscytację towarzyszącą mi kiedyś podczas słuchania „You’re a Woman, I’m a Machine”.
Death From Above 1979
„The Physical World”
Last Gang

