Nasz człowiek

„Z zawodu jestem akrobatą cyrkowcem, moja specjalność to szpagat-rozkrok między uczelnią, pracą oraz szeroko pojętą balangą. Zanim trafiłem do „Aktivista”, pracowałem jako redaktor w kilku innych poczytnych tytułach. Lubię słodkie piosenki o smutnej miłości, szczególnie w wykonaniu Marca Almonda. Mam dosyć bezwstydny gust muzyczny i szukam dla siebie dźwiękowych perełek zarówno w miejscach zatęchłych i nieodwiedzanych, jak i w najgłębszych odmętach komercyjnego lukru. Grywam je potem na balangach jako DJ Kosakot. Często ostatnio oglądam „Miami Vice” (codziennie na TVN 7) i myślę sobie, że spokojnie mógłbym mieć aligatora na jachcie, tak jak Crockett. Obcuję również z ambitniejszymi pozycjami na różnych polach, ale oficjalnie się do tego nie przyznaję. Przemieszczam się na trzech różnych deskach: po asfalcie, śniegu i wodzie, ale to chyba niezbyt wyróżniające – odkryłem, że teraz wszystkie dzieciaki to robią. Jak byłem młodszy, to wszystkie dzieciaki grały w nogę, kurczę pióro”.

Tak na naszych łamach pisał o sobie Tomek. Z „Aktivistem” związany był przez lata, był naszym wice naczelnym i redaktorem muzycznym. Jeśli wam też był bliski, możecie go pożegnać w najbliższy wtorek, 19 listopada o 12.00 w kościele św. Anny w Wilanowie.

Dodaj komentarz

-->