Bardzo nas cieszy, że w maleńkim lokaliku przy Puławskiej, między #Limoni a elegancką knajpą #Szyca, zadomowiły się #falafele i #hummus, a nie kolejne burgery. Najwyraźniej w entuzjazmie dla nowej nieburgerowej inicjatywy nie jesteśmy odosobnieni, bo w niedzielne przedpołudnie maleńki lokalik pękał w szwach. Dzieci, dorośli, więcej dzieci, pan popijający herbatkę i my. Ponieważ zdecydowaliśmy się poczekać cierpliwie na zwolnienie stolika, zostaliśmy na dzień dobry poczęstowani przepysznymi falafelami i cynamonową herbatą na koszt firmy. Potem było jeszcze lepiej.
#Mezze to barek szybkiej obsługi serwujący dosłownie kilka potraw – pierwsze skrzypce grają #szakszuka, #hummus i przepyszne #falafele z cieciorki, które wreszcie nie są twarde jak pociski, lecz mięciutkie i chrupiące z wierzchu. Do tego są jeszcze bakłażanowa baba ghanoush i jogurtowe labane zatar (rewelacyjne do falafeli) oraz trochę rozmaitych warzywek. Potrawy można zamawiać w dowolnych kombinacjach zgodnie z koncepcją #mezze – czyli popularnych na Bliskim Wschodzie zestawów przekąsek. Wszystko jest przygotowywane na bieżąco, falafele są cieplutkie, a pity przypiekane na naszych oczach. #Falafel(cztery sztuki) w picie z warzywami kosztuje 10 PLN, zaś zestaw trzech past z warzywami i pitą 27 PLN (do zestawu można dorzucić sobie falafele po 2 PLN za sztukę). W zasadzie miejsce nie ma minusów (największym jest minimalna liczba stolików), jedzenie jest pyszne, a obsługa – przemiła. Będzie sukces.

