Bread Bar

Warszawa ul. Oleandrów 8

Uwielbiamy śniadania. Moda na wypiekanie pieczywa w knajpkach i serwowanie świeżutkich bułeczek jest jedną z najlepszych rzeczy, jakie przytrafiły się miastu od lat. Dlatego każde nowe miejsce tego typu witamy z entuzjazmem. #BreadBar na Oleandrów ma jeszcze tę zaletę, że mieści się… na Oleandrów – uliczce bardzo przez nas lubianej, kameralnej, spokojnej i powoli awansującej do miana knajpkowego zagłębia. Miejsce robi wspaniałe wrażenie – oszczędne wnętrze, piękne wysokie drewniane stoły, designerskie lampy, słowem – klasa. W kącie piec, w którym wypiekane są chlebki. Zamówiliśmy duży koszyk pieczywa (12 PLN, z miksem wszystkich dostępnych chlebów), małą deskę serów, oraz jajko w kokilce (10 PLN, ze szpinakiem i bekonem, którego nie było, więc zamieniono go na szynkę parmeńską). Deska serów, kiedy wjechała na stół, wzbudziła niestety szyderczy chichot mojego towarzysza – na małej deseczce ułożone były cztery gatunki sera (po dwa kawałeczki każdy) – jak na porcję za 17 złotych zdecydowanie mało satysfakcjonujące, choć sery były smaczne. Pieczywo bez szału – honor zestawu ratował jeszcze ciepły przepyszny chleb z figami i orzechami. Wersja z papryczką była trochę za ostra, a ta z oliwkami nieco bez wyrazu, ale wszystko raczej smaczne. Wrażenie jednak zepsuła zamówiona na deser bułeczka z cynamonem (3 PLN), która była po prostu czerstwa. Jak na piekarnię – najgorsze możliwe faux pas. Podsumowując, miejsce dopiero się rozkręca, ma spory potencjał, kompozycje i pomysły smakowe idą we właściwą stronę, ale na razie trochę rozczarowuje – przede wszystkim stosunkiem cen do wielkości serwowanych porcji. Może gdyby na miejscu pracowało mniej osób – podczas naszego pobytu w niedzielny poranek za ladą tej małej knajpki przewijało się pięć osób – można byłoby lekko obniżyć ceny.

Dodaj komentarz

-->