Nowe Życie

Warszawa

Wisła zyskała nowe życie. Dosłownie i w przenośni, bo na lewym brzegu dobrze dzieje się już od dwóch lat, kiedy to nabrzeże zostało dla warszawiaków Cudem odzyskane. Teraz do Cudu dołączyło Nowe Życie. Pamiętacie ten smętny betonowy pas ciągnący się między ścieżką rowerową a rzeką? Kiedyś, zanim jeszcze wydarzył się Cud, można tam było co najwyżej dostać mandat za picie w plenerze, potem, gdy Cud przyciągnął ludzi, którzy się w nim nie mieścili, pas służył za wielką betonową kuwetę. Teraz kuweta wypełniła się złotym piaseczkiem, na piaseczku stanęły leżaki, wokół pojawiają się kolejne atrakcje: a to boisko do siatkówki plażowej, a to minirampa, a to wypożyczalnia longboardu (sama deska kosztuje 5 PLN za godzinę, ale można też wypożyczyć instruktora), a to wielka szachownica, plansza do gry w klasy i platforma, na której odbywają się zajęcia z instruktorami (fi tness, joga i spinning). My trafi liśmy akurat na zajęcia taneczne – muzyka głośno grała, dziewczyny w bikini mocno trzęsły tyłkami, chłopcy longboardowcy wytrwale pozowali do zdjęć. Normalnie Kalifornia! Tyle że w centrum Warszawy. Jeszcze kilka lat temu wściekaliśmy się, że miejsce z takim potencjałem zamiast dostarczać latem czilu upoconym mieszczuchom służy za pułapkę dla studentów pierwszego roku, którzy, nie znając jeszcze ulubionych miejsc patrolowych policji i straży miejskiej, łatwo dają się zapędzić w betonowy róg. Teraz możemy się co najwyżej wściekać, gdy na tej miejskiej plaży zabraknie dla nas leżaka. Oby tylko takie problemy nękały nas tego lata. Nad Wisłą rozwija się Nowe Życie, a my będziemy w nim częstymi gośćmi. [Olga Wiechnik]

Dodaj komentarz

-->