Bufet Centralny

Warszawa

Najczęstszym powodem do przekleństw po wyjściu z imprezy o czwartej nad ranem jest fakt, że w Warszawie w nocy nie da się dobrze zjeść. Oczywiście, kebabów jak mrówków, przekąskowych barów też coraz więcej, ale jeśli po wypiciu butelki wina macie ochotę np. na risotto z kurczakiem i cieciorką, marny wasz los, bo nie ma… nie było gdzie iść. 13 kwietnia pojawił się jednak promyk nadziei – właściciele praskiego Winowajcy otworzyli #BufetCentralny. Lokal mieści się nad nowym klubem 55 przy Żurawiej, która powoli staje się zagłębiem klubowym. Miejsce jest czyste, sterylne, na pewno nie praskie. Wygodne krzesła, prześliczny bar i półki, przyjemna atmosfera. Do tego otwarta kuchnia, więc możemy podglądać, co kucharz akurat pichci. Jedzenie, podobnie jak w Winowajcy, fantastyczne. W ciągu kilku dni zjedliśmy genialną węgierską zupę rybną, pastę z mieloną cielęciną i panierowane polędwiczki wieprzowe z sosem cytrynowym. Najlepsze w Bufecie jest to, że nie musimy walczyć o miejsce przy barze, aby móc zeżreć śledzia, popijając go ciepłą wódką. To bezpretensjonalna knajpa, w której możesz zamówić zarówno prostą, szybką przekąskę, jak i świetne, bardziej wyrafinowane danie niezależnie od tego, czy właśnie obudziłeś się o 13.00 po ciężkiej nocy, czy też wyszedłeś właśnie z klubu, jest trzecia i byś coś przekąsił. Wznosimy modły do Boga o więcej takich miejsc, bo najwyższy czas, aby #Warszawa dołączyła do innych europejskich stolic, w których dobrze zjeść możesz przez całą dobę. [Kacper Peresada]

Dodaj komentarz

-->