W pięknym budynku z czerwonej cegły przy ulicy Hożej 51 mieściły się kolejno: destylarnia wódek braci Karszo-Siedleckich, słynna drukarnia Samuel Orgelbrand i Synowie, rosyjski szpital polowy, fabryka papierosów Patria, fabryka serów topionych. Od niedawna do życia wraca jedno ze skrzydeł fabryki – licząca 800 m² piękna przedwojenna przestrzeń niszczała, wypełniona pustymi kartonami – część pomieszczeń służyła za magazyn opakowań. Do czasu, gdy na stronie fundacji Hereditas zdjęcia budynku zobaczyła Alicja Safarzyńska. Długo szukała miejsca, w którym mogłaby rozkręcić swój biznes – studio kulinarne. Właściciel nie chciał jednak wynająć jej jednej z sal, bo wiązałoby się to z koniecznością ogrzania całego skrzydła. Alicja nie poddała się, zaczęła przyprowadzać znajomych, liczyła, że podsuną jej jakąś radę – jeśli nie jak żyć, to chociaż jak ogrzewać. Efekt przerósł jej oczekiwania – kolejne osoby zachwycały się budynkiem do tego stopnia, że teraz oprócz SmArt Studio mieszczą się tam także m.in.: studio fotografi czne, biuro architektów, agencja eventowa i ścianka wspinaczkowa. Wynajęto niemal 90% przestrzeni – problem z ogrzewaniem zniknął, pojawiły się nowe ciekawe inicjatywy. SmArt Studio wyróżnia się wśród nich oryginalnym pomysłem – przepięknie urządzony, wielofunkcyjny lokal nie działa jak kawiarnia, otwierany jest tylko na wcześniej umówione okazje: kursy kulinarne (można poznać tajniki niemal każdej, nawet najbardziej od nas geografi cznie oddalonej kuchni), imprezy zamknięte, wieczory panieńskie czy urodziny z gotowaniem, zajęcia dla matek z dziećmi, wydarzenia kulturalne. Odbył się tam m.in. darmowy przedpremierowy pokaz „Historia Roja”, w planach są także warsztaty rysowania komiksu, wernisaże. Wszystko z gotowaniem w tle, bo – jak mówi Alicja – to działanie twórcze, które angażuje wszystkie zmysły. Podobnie jak jedzenie – dodajemy od siebie. [Olga Wiechnik]
SmArt Studio
Warszawa
