Loving Hut

Warszawa

Na pierwszy rzut oka Loving Hut wygląda jak wszystkie bary w pasażach przy al. Jana Pawła. Wszędzie kebaby i chińczyki. Tyle że w tym przybytku od razu czuć różnicę… nosem, bo wyjątkowo nie „pachnie” tu smażonym mięsem. To dlatego, że w Loving Hut króluje kuchnia wegańska, w której nie ma ani mięsa, ani jaj, ani mleka. Za to wszystko jest bardzo zdrowe i powstaje z roślin sprowadzanych z zagranicy, gdyż w Polsce nadal dość trudno o składniki odpowiednie dla wegan. Jednocześnie Loving Hut ma charakter klasycznego fast foodu. Potrawy eksponuje menu w postaci fotografii umieszczonych nad barem, ceny są przystępne, można też zamawiać na wynos. Wybieramy z prawie 30 pozycji dań głównych. Na uwagę zasługuje słodko-ostra i pysznie cieplutka zupa dyniowa (5 PLN), danie Royal Noodle (15 PLN), na które składa się świetny makaron z przygotowanymi na słodko kotlecikami sojowymi, a także Ocean of Love (19 PLN), czyli solidna porcja soi z czarnymi algami. Polecam również sajgonki (zestaw z sałatkami za 13 PLN), które biją na głowę wszystkie, jakie w życiu jadłam. Loving Hut w ogóle zaskakuje świetnie doprawionymi daniami, świeżymi składnikami (to się naprawdę czuje!), sympatyczną azjatycką obsługą, która płynnie mówi po polsku, i czystym, przyjemnym wnętrzem. Jeżeli po wegańskim, bardzo sytym obiadku będziecie chcieli więcej, warto spróbować jeszcze ciasta z liści ananasa. Ale wydaje mi się, że nie dacie rady… Tak czy inaczej, to dobry pretekst, żeby wpaść tam ponownie! [Paulina Zakrzewska]

Dodaj komentarz

-->