10 artystów, których musisz posłuchać podczas Spring Break w Poznaniu!

Młodzi Polacy hałasują w garażach, aranżują studia w sypialniach, a za akustyczne gitary chwytają nie tylko przy ogniskach. Efekty tego narodowego zrywu zaprezentuje druga edycja poznańskiego festiwalu Spring Break – pierwszego prawdziwego polskiego showcase’u, który organizatorom festiwali ma pomóc skomponować repertuary, a regularnym słuchaczom zapełnić playlisty w odtwarzaczach MP3. Reprezentacji złożonej z ponad 70 artystów przewodzą m.in. Mela Koteluk, Ten Typ Mes czy Muchy, a rolę importowanej delicji odegrają londyńczycy z Years & Years. My postanowiliśmy jednak wybrać dziesiątkę mniej rozpoznawalnych, zajmujących się różnymi gatunkami artystów, na których warto zwrócić uwagę.

Tekst: Rafał Rejowski, Cyryl Rozwadowski, Filip Kalinowski

Co-Sovel
Izolda Sorenson nie jest na rodzimej scenie debiutantką – możecie ją znać z zespołu Drekoty, towarzyszyła również na scenie Julii Marcell. Co-Sovel to jej autorski projekt, w którym łączy intrygującą elektronikę z elementami folkowymi. Liryczną podstawą utworów są teksty słoweńskiego poety Srečko Kosovela, luźno przetłumaczone na angielski i polski. Tworzący na początku XX w. Kosovel zaliczany był do modernistów i dadaistów. Jego wyraziste, awangardowe teksty pasują jak ulał do muzycznych i scenicznych eksperymentów Sorenson i jej kolegów. W każdym wymiarze ich sztuki możecie spodziewać się estetycznej wolty – skojarzenia z Björk wcale nie będą tu nie na miejscu. [rar]

Hidden World
Drugi w tym zestawieniu zespół, w którym bębni Dawid Ryski. Nic na to nie poradzimy, oba przykuwają uwagę, a Hidden World dodatkowo walą po pysku. Walą naturalnie dźwiękiem. Ten ciężki, świetnie brzmiący i precyzyjnie zagrany rock spod znaku alternatywy, podszyty hardcore’owym wkurwem, sam wdziera się do głowy. Puławska ekipa właśnie wydała w Antenie Krzyku minialbum „Singles”. Znalazły się na nim nagrania publikowane wcześniej na winylowych „siódemkach”. [rar]

Flemings
Kiedy już ukaże się debiutancki album Flemings, płytę z tym radosnym, elektronicznym indie popem będziecie mogli śmiało postawić obok krążków Tensnake’a, Classixx i artystów ze stajni Kitsuné. Na razie ci dwaj młodzi producenci z Lublina choć zajmują się mocno zdefiniowanym i ogranym w naszym kraju gatunkiem, to ze znawstwem wyciskają z niego to, co najlepsze. Nie tylko mają nosa do stylowych, analogowych brzmień, ale przede wszystkim komponują chwytliwe kawałki, które powinny świetnie sprawdzić się zarówno na żywo, jak i w setach didżejskich. [rar]

Inqubator
Introwertyczny songwriterski projekt pochodzącego z Krakowa Jakuba Bugały, który w delikatnych inspirowanych folkiem piosenkach zamyka swoją opowieść o ciągłym dojrzewaniu i potyczkach z życiem. Podoba nam się taka bezwstydna szczerość, dzięki której słabość człowieka staje się siłą artysty, bo obok piosenek Jakuba trudno przejść obojętnie. Na koncie ma wydaną w 2013 r. EP-kę „The Spin”, obecnie pracuje nad debiutanckim albumem, który powstaje przy udziale ekipy z Patrick the Pan. [rar]

Olivier Heim
Znakomici très.b przebywają jak na razie w hibernacji. Misia Furtak jakiś czas temu skutecznie zainaugurowała swoją solową karierę. Teraz przyszedł czas na debiut kolejnego członka zespołu, osiadłego na stałe w Polsce Holendra, Oliviera Heima. Przepełnione słońcem i kreatywną abstrakcją piosenki jasnowłosego wokalisty osadzone są gdzieś pomiędzy twórczością Maca DeMarco i Real Estate, ale Olivier z powodzeniem tworzy swój własny, namalowany pastelami świat, który zaprezentował na zeszłorocznym solowym debiucie „A Different Life”. Na jego koncert koniecznie weźcie koce i kosze piknikowe. [croz]

Dodaj komentarz

-->