Virgil Abloh zaprezentował ósmą i zarazem ostatnią kolekcję dla Louis Vuitton. Jeden z najbardziej wpływowych projektantów naszych czasów zmarł pod koniec zeszłego roku. Zostawił po sobie nie tylko szacunek w branży, ale i najnowsze projekty, które ujrzały światło dzienne podczas męskiego tygodnia mody w Paryżu.
W pracy Virgila zawsze chodziło o coś więcej niż o modę. Jego dziecięca naiwność i podejście przejawiało się również w ubraniach. Najnowsza kolekcja oparta została na złudzeniach optycznych. Projektant zawsze bawił się formą i podświadomie zmieniał nasz sposób widzenia. Potrafił wzbudzić emocje, których coraz częściej brakuje podczas prezentacji najnowszych kolekcji. Zaprezentowany spektakl był spójny z wizją projektanta. Jeszcze przed śmiercią Abloh miał pomysły na produkcję, ścieżkę dźwiękową, a nawet omawiał zaproszenia na pokaz i koszulki da personelu. Pokaz o nazwie „Louis Dreamhouse” był różnorodny. Na wybiegu pojawiło się 20 tancerzy, którzy mieszali się z 67 modelami. Ścieżka dźwiękowa została zaaranżowana przez Arthura Veroca. Brazylijskiego kompozytora uwielbianego przez Virgila. Na widowni oprócz gwiazd i zaproszonych gości, mogliśmy zobaczyć jego żonę – Shannon Abloh , która siedziała wraz z dyrektorem generalnym Louis Vuitton Michaelem Burke.
Projekty bez wątpienia łamały konwenanse. Moda streetwearowa pomieszana została z klasyczną tradycją. Dało to efekt przełamania granic i zabawy formą, za którą tęskniliśmy. Mogliśmy, przenieść się do bajki Czarnoksiężnika z Krainy Oz. Powracając tym samym do roku 2018, kiedy Abloh inspirował się powieścią i zaprezentował pierwszą kolekcję. Odzież sportowa zmiksowana z mocnymi sylwetkami dała, imponujący efekt. Grafiki na ubraniach przedstawiały obrazy sił nadprzyrodzonych i duchowych. Z czasów, magii, upiornych stworzeń, ale także rysowanych kreskówek. Mogliśmy dostrzec czarodziejów, zwierzęta czy cherubiny. Wrażenie robiły także animacje Ponurego Żniwiarza. Na koniec zaprezentowane zostały jego dwa oryginalne modele z Louis Vuitton – Omari Phipps i Alec Pollentier. Pojawiły się jako archanioły z masywnymi skrzydłami na plecach, ułożonymi jak latawce.
To już jest koniec, nie ma już nic… Twórczość Abloha pozostanie z nami na zawsze. W jego projektach następne pokolenia będą szukały inspiracji. Moda zatacza koło i wraca jak bumerang. Jestem przekonany, że artystyczne wpływy Virgila ujrzą jeszcze światło dzienne. Jaką nową ścieżkę obierze Louis Vuitton? Czas pokaże.
Zdjęcia: Vogue US
















