Szlakiem dzieła – 5 miejsc, do których chcielibyśmy pojechać, bo zaintrygowały nas książki, płyty, filmy i komiksy.

stara rzeka

Stara Rzeka – wieś położona nad rzeką Wdą we wschodniej części Borów Tucholskich. Atrakcje – lipa i dąb o trzymetrowych obwodach, dwa budynki wpisane na listę zabytków, a także nieczynny cmentarz ewangelicki. W 2011 r. dane statystyczne informowały o 66 mieszkańcach. Przynajmniej jedna osoba przyjeżdża tam co roku nie po to, by zwiedzać, ale by zbierać inspiracje do kolejnych nagrań. „Stara rzeka” to bowiem solowy projekt bydgoskiego muzyka Kuby Ziołka. To fascynujący, wielobarwny i operujący wieloma stylistykami obraz miejsca odmalowany za pomocą dźwięku. A w miejscu tym korony drzew górują nad człowiekiem, w prześwitach majaczą pojedyncze promienie słońca, bóg wschodu budzi się ze snu. Liryzm gitary akustycznej kontrastuje z czernią metalu, a poetyka wokalu – z szorstkością noise’u. Wszystko to wzywa do siebie mocą nieodpartą i nawet doniesienia o zniszczeniach, których w lipcu 2012 r. dokonała we wsi trąba powietrzna, nie są w stanie odegnać tych natrętnych myśli.

Banlieue_93_II_by_elcarretero

Seine-Saint Denis – znane też jako „quatrevingt-treize” albo „neuf trois” – to północno-wschodnie przedmieścia Paryża. Miejsce jak w soczewce skupia kontrasty, które są przyczyną rasowych problemów Francji. Miejsce, gdzie spoczywają królowie i płoną samochody. Podobnie jak nowojorskie Queens czy warszawski Mokotów, tamtejsze blokowiska są wyjątkowo żyznym – choć asfaltowym – gruntem dla kolejnych pokoleń MCs. To stamtąd w 1988 r. wyruszył na podbój kraju duet NTM, to tam nakręcony został jeden z najostrzejszych rapowych klipów „93 Hardcore” zespołu Tandem. Na tych osiedlach dorastali Lord Kossity czy Sefyu. I o ile obrazki z teledysków i wersy takie jak „mogłoby tu być mniej pistoletów, a więcej pieniędzy” skutecznie zniechęcają do wycieczek na owianą złą sławą podparyskie banlieue, o tyle odwiedzając bazylikę Saint Denis, warto pamiętać o blokach, które znajdują się kilka kilometrów dalej. Na ich zasyfione klatki schodowe lepiej się jednak wybrać za pomocą Google Maps albo krążka „‪Tandematique Modèle vol. 1‬”.

de la luna

Ranczo De La Luna – przerobiony na studio nagraniowe dom Freda Drake’a, ekscentrycznego kalifornijskiego artysty. Josh Homme z Queens of the Stone Age wpadł pewnego dnia na pomysł skoszarowania zaprzyjaźnionych muzyków na ranczu. Eksperyment okazał się na tyle udany, że w latach 1998-2003 ukazało się pięć (w wersji winylowej dziesięć) wydawnictw ochrzczonych nazwą „The Desert Sessions”. – Wywożę muzyków do studia kompletnie odciętego od świata i każę grać, improwizować i zmieniać instrumenty. Wszyscy wiedzą, że to jednorazowa sprawa, nie muszą jechać w trasę, niczego promować. Chodzi o czystą przyjemność tworzenia i słuchania – mówi Homme. Na współpracę skusili się tak różni artyści jak: PJ Harvey, Ben Shephard (Soundgarden), John McBain (Monster Magnet) czy Twiggy Ramirez (Marilyn Manson). Efekt? Dużo tu szkiców, sporo intrygujących pomysłów i luźnych jamów, które chyba dobrze oddają atmosferę luzu panującą na ranczu De La Luna spowitym marihuanowym dymem. Jeśli chcecie tę atmosferę poczuć, możecie ranczo odwiedzić – położone jest w pięknym kalifornijskim parku narodowym Joshua Tree (ta nazwa też brzmi znajomo, prawda?).

Dodaj komentarz

-->