W karierze Jima-E Stacka jest kilka kamieni milowych. Zaczęło się od miłości do jazzu, która przerodziła się w fascynację hiphopowymi producentami.
Potem jego głowa wypełniła się dźwiękami wprost z Baltimore i grimem z UK. Te zajawki spowodowały, że po przeprowadzce do Nowego Jorku i poznaniu Shlohmo i chłopaków z Wedidit Crew Stacka natchnęło, że może przyszedł czas, aby nagrać własny pełnoprawny album. „Tell Me I Belong” jest interesującą mieszanką gatunkową. Tracki, które z łatwością mogłyby zostać wydane przez Hotflush dwa lata temu, perkusyjne perełki, nawiązujące do ghetto house’u i posamplowane połamańce przywodzące na myśl produkcje J Dilly. Stack wydaje się nieodrodnym dzieckiem Nowego Jorku – miesza fascynację klubowymi hitami z muzyką Reicha, Coltrane’a, z rytmiką Omara-S i melodyką Nosaj Thinga. Dlatego jego album – choć może trochę brakować tu jakości w sferze produkcyjnej – jest jedną z najlepszych płyt, jakie słyszałem w tym roku. Klimatem bliski zeszłomiesięcznego wydawnictwa Lone’a, Jim-E jest zwycięzcą około hiphopowej elektroniki tego sezonu.
Jim-E Stack
„Tell Me I Belong”
Innovative Leisure

