Recenzja książki „Najgorszy człowiek na świecie” Małgorzaty Halber

Od kilku dni, odkąd przeczytałam książkę Małgorzaty Halber, nie moge przestać o niej myśleć. Nie mogę przestać o niej myśleć, bo przeczytałam w niej swoje myśli. Choć „Najgorszy człowiek na świecie” to relacja z terapii (nie tylko) uzależnień, jakiej autorka/bohaterka poddała się kilka lat temu, to całe mnóstwo ludzi od niczego nieuzależnionych (jeśli tacy są) odnajdzie w niej siebie. Halber z podziwu godną (i zazdrość budzącą) przenikliwością pisze o robakach, które podgryzają nas za życia. Każdego dnia. O wstydzie, strachu, poczuciu winy, niezadowoleniu z siebie, złości. I robi to w sposób literacko, psychologicznie i lajfstajlowo świetny. „Nałóg bierze się stąd, że mimo tego, co jest na zewnątrz i w dowodzie osobistym, i w CV, w środku jesteś smutną grubaską. […] Nałóg bierze się z nieustającej potrzeby odczucia ulgi. Bo sam już kurwa nie możesz ze sobą wytrzymać”. Można by długo pisać o „Najgorszym człowieku…”, ale miejsca brak i czasu mało – lepiej przeczytać tę książkę jeszcze raz!

Dodaj komentarz

-->