Pańska Skórka – blog, który zadaje niewygodne pytania

Wieczór w jednej z warszawskiej knajp. Czwórka chłopaków prowadzi ożywioną dyskusję na temat wyburzenia jednej z willi na Powiślu. Wściekają się na samowolkę developera i bezmyślność miasta. Wiedzą, że nie są jedynymi obrońcami starych budynków w stolicy. Ludzi, którzy kochają to #miasto, musi być więcej. Co gdyby sprowokować ich do dyskusji? Tak się zaczęło.

Biało-różowy #cukierek zawijany w papierek i sprzedawany głównie podczas odpustów. #PańskaSkórka to według wielu, jedyna, typowo warszawska słodycz. Od niedawna to też nazwa bloga grupy warszawiaków. Cel jest prosty. Mówić o rzeczach ważnych dla Warszawy: chwalić dobre pomysły, krytykować wpadki. Nikt tu nie bawi się w politykę, czy promocję konkretnych grup. Dzięki anonimowości, jaką daje #blog, chłopcyi są w lepszej sytuacji niż etatowi #dziennikarze, którzy często muszą pisać grzeczne teksty, bojąc się o posadę.  #PańskaSkórka chce trochę rozruszać warszawiaków. Zadaje, więc niewygodne pytania, zmusza do myślenia. Czemu na placu Hallera są trzy apteki zamykane o 20, a gierkowskie bloki są przemalowywane na kolory, które rażą w oczy? Wszystkich to zastanawia, ale brakuje oddolnej inicjatywy, by pomóc miastu się rozwijać i nie powielać cudzych błędów.  –W #Warszawie nie ma społeczeństwa obywatelskiego. Chcemy ludziom zwrócić uwagę na to, że może mogą coś zrobić, kiedy obok nich niszczy się kolejny zabytek. Chrońmy to co mamy i nie wciskajmy na siłę wieżowców w każdą #przestrzeń – mówi jeden z założycieli Pańskiej Skórki ukrywający się pod pseudonimem Franciszek Szprot.

Choć chłopcy dopiero się zaczynają, to już zebrali grupę około 20 osób, które chętnie przyłączą się do akcji. Nie zawsze się zgadzają i dobrze. Dzięki temu ich teksty mogą być też formą debaty – nie tylko z komentującymi rzeczywistość, ale także polemizujące ze sobą nawzajem. Prowokują i pytają, jak chociażby o to, czemu w sercu miasta, na Muranowie, nie ma nic oprócz kebabów? Ostrym tekstem o dzielnicy na gruzach byłego getta, wywołali burzę. Sami twierdzą, że to dobrze. To znaczy, że ludziom zależy.

A co oni sami najbardziej kochają w Warszawie? Chłopcy z uśmiechem wymieniają #SadyŻoliborskie i postkomunistyczną kawiarnię #Parana, w której się spotkaliśmy.  –No i to piękno w brzydocie – uśmiecha się Adam Barański, jedyny, który nie występuje pod pseudonimem. Sami praktycznie każdego dnia znajdują coś nowego, zwłaszcza przy okazji rowerowych wypadów. Zwykle szukają miejscówek poza zapchanym #Centrum. Ostatnio docenili #PoleMokotowskie, które ich zdaniem, za kilka lat może być naszym Central Parkiem. Nie boją się również Pragi. – #Ząbkowska, #11Listopada, #Inżynierska to jedne z najbardziej klimatycznych i miejsc w Warszawie. Esencja miasta – tu wszystko jest dużo bardziej organiczne i ludzkie niż po lewej stronie. – opowiada Romuald Brüdke. – Choć jestem z lewobrzeżnej Warszawy, to mam miłe wspomnienia związane z Pragą: w „Saturatorze” na ul. 11 listopada, zagrałem swój pierwszy samodzielny DJ Set, a w Towarzyskiej na Saskiej Kępie pierwszy raz wystąpiłem jako lider kapeli rockowej – dodaje.

W głowie mają mnóstwo pomysłów, bo temat jest wdzięczny i wyjątkowo im bliski.  Z opowieści blogerów z Pańskiej Skórki  można spokojnie stworzyć nowy, alternatywny przewodnik po Warszawie. Mają wiedzę i zapał. Są też wielkie plany i na pisaniu na pewno się nie skończy. W przyszłości chcą organizować akcje i inicjatywy obywatelskie, żeby zaktywizować trochę mieszkańców. #Warszawa to przecież nie tylko #sprawa Pańskiej Skórki.

Dodaj komentarz

-->