Nowa, bardzo świecka tradycja: aperitivo

Czyli jak jeść, żeby nie przestać jeść. I pić. Włosi to wiedzą, my się jeszcze musimy nauczyć. Ale chętnie poćwiczymy.

Naukę zaczęliśmy pod okiem szefa kuchni (Michała „Magla” Myszkiewicza i szefa baru (Tomka Roehra) w Na Lato na warszawskim Powiślu. Lokal ten wprowadza bowiem do swojej oferty aperitivo, czyli popołudniowe przekąski przy drinku. Ten włoski zwyczaj wypełniać ma lukę – w życiu restauracji i w naszym. Restauracji, bo okres popołudniowy (17.00-19.00) jest zwykle okresem martwym (za wcześnie na kolację, za późno na obiad). Naszym, bo daje nam pretekst, żeby zacząć jeść i pić zaraz po pracy. Te popołudniowe godziny często są nam trochę nie po drodze: nie ma sensu wracać do domu przed koncertem/imprezą/spotkaniem ze znajomymi, bo istnieje niebezpieczeństwo (zwłaszcza o tej porze roku), że z domu już tego wieczoru wyjdziemy. Więc zamiast marnować czas na jeżdżenie wte i wewte i wystawiać się na ryzyko samotnego wieczoru na kanapie, można te dwie podwieczorne godziny spędzić na rozgrzewce – żołądków i głów.

W ramach aperitivo dostaniemy drinka skomponowanego tak, aby pobudził trawienie (sporo w menu kombinacji aperolowo-wermutowych, jest campari, jest prosecco w wersjach różnych) oraz przekąskowy bufet w formule „jedz, ile zjesz”. Ceny drinków są nieco wyższe niż przeciętne (20 zeta z różną górką), ale za to cena przekąsek w ilości nieograniczonej to jedynie 10 zł. Miłośnicy teorii spiskowych pomyślą pewnie, że za tę dyszkę dostaniemy przegląd resztek z kuchni – i nie pomylą się. Ale, uwaga, uwaga, nie jest to zarzut – wszystko, czego w Na Lato spróbowaliśmy, było wyborne.

NA_LATO_prasa_bl-47

Idea aperitivo opiera się bowiem na zmiennym menu: kucharz każdego dnia przygotowuje małe cudeńka z tego, co akurat ma w kuchni – świeże resztki, jak sam szef kuchni to określił, zamieniły się w rękach Magla i jego ekipy w pyszne krokieciki z kaszanki (!), czipsy z polenty (dla niewtajemniczonych: mamałyga z kaszki kukurydzianej – w wersji frytkowej zaskakująco solidna w smaku i konsystencji), mikrokanapeczki z  parfait z kurzych wątróbek i marynowaną gruszką, pyszne minipizze (specjalność Na Lato), panini z ementalerem i szynką (na genialnym Maglowym chlebie). Były tez oliwki, była focaccia. Wszystko naprawdę dobre, wszystko świeże. Więc jeśli któregoś dnia (między poniedziałkiem a piątkiem) nie będziecie mieli co ze sobą zrobić, weźcie znajomych i idźcie na aperitivo. Tylko ostrożnie, pamiętajcie, że czeka was jeszcze kolacja.

NA_LATO_prasa_bl-41

Dodaj komentarz

-->