Najlepsza muzyka do słuchania podczas pracy z domu

muzyka do słuchania w domu

Praca z domu to dla Was problem? Do wszystkiego da się przyzwyczaić. A moim zdaniem nie ma nic lepszego niż praca we własnym mieszkaniu! Pracuję w domu od zawsze (tylko miesiąc w życiu spędziłem w biurze, serio!). O tym, jak dopingować się do pracy w swoim pokoju nie będę mówić. A może właśnie będę, bo uważam, że nic tak nie pomaga w pracy, jak odpowiednio dobrana muzyka!

Muzyka do pracy z domu

El Búho

Na pierwszy ogień mój faworyt. El Búho to didżej z Ameryki Południowej, którego twórczość pewnie zakwalifikowalibyśmy jako techno. Do klubu raczej nie pójdziemy, ale album „Balance” to pozycja obowiązkowa, dla szukających spokojnych wyciszających dźwięków.

Jah9

Jeśli z kolei tęsknicie za słońcem, to akurat wyszła nowa płyta Jah9. Jedna z czołowych wokalistek reggae nagrała płytę tak popową, że aż trudno ją wyłączyć. Gustującym w dabach przypominam, że Jah9 ma w dorobku bardziej klasyczne albumy i współpracę z Mad Professorem.

Mop Mop

Mop Mop to jazda dla zaprawionych w kosmicznych wyprawach dźwiękowych. Od razu uprzedzam, że trzeba być mocno wkręconym w klimaty afrofuturo i psycho, żeby pokochać to granie. Na tych, którzy się odważą, czeka jednak niesamowita wyprawa na Wyspę Magii, której klimat idealnie nadaje się do pracy w nocy.

Onda Vaga

Wielbiciele porządnych przebojowych melodii powinni koniecznie obczaić Onda Vaga. To kolejna ekipa z Ameryki Południowej. Tym razem, jednak nie wybieramy się do klubu tylko na rozgrzaną słońcem ulice Buenos Aires. Kilku chłopaków, kilka gitar, kilka wokali i niesamowita zdolność do zamieniania każdej melodii w złoto. Od tego nie da się oderwać!

Stormzy

Zapomniałem o pobudce. Bo w końcu czas zaoszczędzony na dojazdach do pracy spędzacie pewnie teraz leżąc w łóżku, lub jedząc śniadanie prawie jak Lubiczowie w Klanie. Ostatnio najlepszym bengerem dodający energii każdego poranka jest dla mnie Stormzy. To też wspomnienie ostatniego (doskonałego) koncertu, na którym byłem przed pandemią.

Ape Chimba

Pora na bonusik, czyli artystę, którego recenzja płyty pojawi się w nadchodzącym numerze Aktivista. Ape Chimba to moje tegoroczne odkrycie. Więcej o nim przeczytacie wkrótce, a tymczasem sprawdźcie ten utwór, a potem cały album.

Wrzućcie mi jakieś propozycje w komentarzach. Jestem bardzo ciekaw czego słuchacie!

2 komentarze

Możliwość dodawania komentarzy wyłączona

-->