Strudel Factory 

Warszawa Al. Jerozolimskie 42

Nowe, póki ciepłe

Rozglądając się co miesiąc za nowymi miejscami, wygłodniali jesteśmy przede wszystkim nowości. Nowości w sensie jakościowym, nie ilościowym. W czasach, w których wszystko już było jedzone, nie jest to częste. Ale nasze wymagania nie są znowu takie duże (sensu życia w jedzeniu nie upatrujemy, z podnoszeniem go do rangi sztuki też byśmy nie przesadzali). Wystarczy więc takie np. Strudel Factory, żeby nas zainteresować. Postanowiliśmy więc zignorować nieszczęsne „Factory” w nazwie i sprawdzić, z czym się strudle je.

Przede wszystkim jadło się je w Galicji – to charakterystyczne dla kuchni austro-węgierskiej cienkie ciasto przypominające filo w naszym rejonie nie było specjalnie popularne. Dziś strudle jedzą ze smakiem nasi sąsiedzi i na wschodzie, i na zachodzie, i na południu. Zjedliśmy więc i my. Strudel Factory mieści się w Alejach Jerozolimskich, między fastfoodowymi sieciówkami a kolejnymi bankami, co czyni jej nazwę jeszcze bardziej upupijącą. W dużym, jasnym, piętrowym wnętrzu można zjeść na miejscu (oprócz strudli także m.in. zupy i śniadania), albo kupić wypiekane za ladą strudle na wynos.

zdjęcie

Oprócz słodkich klasyków są też wypieki wytrawne: my spróbowaliśmy czarnego (barwionego atramentem z kałamarnicy) strudla z duszonym porem i łososiem (15 zł). Ten wypadł smacznie, ani pora, ani łososia nie poskąpiono. Zdecydowanie gorsze wrażenie zrobił na nas słodki strudel z makiem, wiśniami i serem. Nie wiemy, czy to lenistwo, czy tradycja, ale wolelibyśmy, żeby mak był zmielony. Chociaż raz. Strudlowe ciasto też zresztą nie przypadło nam do gustu, pewnie dlatego, że smakiem i konsystencją przypominało tekturę.

Co innego ciepły strudel prosto z pieca, co innego strudel z fabrycznej taśmy, na której wszystko traci na wyjątkowości. Do fabryki strudli wrócimy poczatować na te świeżutkie. Jeśli zdążymy.
tel. 600 040 927, 601 209 00
www.strudelfactory.pl

Dodaj komentarz

-->