Kamieniołomy

Warszawa

Po zmierzchu odnowione Krakowskie Przedmieście nie przyciąga nocnych spacerowiczów żadnymi atrakcjami. Wprawdzie w ciepły letni wieczór można posiedzieć tu na ławce albo przetestować na desce gładkość chińskiego granitu, to inną porą ciężko znaleźć cokolwiek przykuwającego uwagę. Właściciele przywróconych do życia Kamieniołomów zamierzają to zmienić. Kultowy warszawski lokal z czasów PRL-u, działający od początku lat 60. do 1989 roku, przyciągał zarówno nadwiślańską bohemę, jak i gości Hotelu Europejskiego. Kusił dużym wyborem alkoholi, muzyką na żywo, a w późniejszych latach striptizem. Obecnie klub, pomimo nawiązań do tego okresu świetności, nie wywołuje najlepszego wrażenia, chyba że kogoś przyciągają wytarte ślady po Rolling Stonesach (to właśnie w Europejskim w 1967 roku Jagger z paczką zrobili sobie bifor) czy imprezowe historyjki rodziców. Przy aklimatyzacji w nowych miejscach zwykle największym sprzymierzeńcem jest bar. Niestety w Kamieniołomach nadal trwa inwentaryzacja, więc wypijecie tu tylko piwo, wodę i mocne alkohole, do których jedynym dodatkiem jest jak na razie lód. Lokal zachęca też długimi happy hours na piwo (5 zł), ale w porównaniu z Przekąskami i Zakąskami promocje wypadają blado. Przed łatką dyskotekowego skansenu Kamieniołomy może ustrzec jedynie repertuar. A ten właściciele zapowiadają ciekawy, bo oprócz różnorodnych imprez mają zamiar prowadzić panele dyskusyjne i inne formy kulturalnej dywersji. Trzymamy kciuki (i za słowo), bo tani browar, bezpłatne wejście i znani didżeje z całą pewnością nie przyciągną tłumów na Trakt Królewski.
tekst: Filip Kalinowski

Dodaj komentarz

-->