Enoki Street Food

Warszawa pl. Unii Lubelskiej 1

Enoki Street Food
Enoki Street Food

Jak ramen w pacierzu

„Najlepsze scenariusze pisze życie”. To drugie, po „nie ma takiego wagonika, którego nie można odczepić” zdanie, na które reaguję alergicznie. Niestety zaskakująco pasuje do sytuacji, która rozgrywa się na Chmielnej. Wybaczcie więc, ale muszę go użyć. No bo inaczej faktu, że bar oferujący ramen dzieli ogródek z lokalem z hamburgerami opisać nie potrafię (dla niezorientowanych: hamburgery to dominujący trend kulinarny ostatnich trzech lat, a ramen to nadchodząca plaga). Można więc powiedzieć, że na ulicy Chmielnej, która sama w sobie jest  dobitnym obrazem nieudanej transformacji, rozgrywa się mała kulinarna rewolucja. Albo raczej ramenlucja, bo lekko licząc to już piąty bar specjalizujący się w japońskim makaronie.

Ale bez uprzedzeń. Enoki wyróżniają się tym, że wszystkie ich dania zawierają tytułowe enoki – czyli azjatyckie chrupiące grzybki do złudzenia przypominające muminkowe hatifnaty. Co prawda grzybki są tylko dodatkiem, więc po spróbowaniu dania nadal nie potrafię wypowiedzieć się na temat ich smaku, ale za to wyglądają ładnie. W ogóle dania w Enoki, mimo że serwowane w styropianie, wyglądają świeżo i smakowicie. Ja z sześciu ramenów wybrałam jedyny nie piekielnie ostry i wegetariański, czyli Miso Ramen (22 zł). Niemięsożercy, którzy lubią pikantnie, mogą jeszcze zamówić Kim-Chi Ramen (20 zł). Na resztę czekają zupy z kaczką (26 zł), wieprzowiną (24 zł) czy z surową rybą (26 zł). Poza „rosołkami” w karcie są jeszcze spring-rollsy (16 zł) i kim-chi (8 zł). Jak widać, bary azjatyckie też przechodzą rewolucję.

Kiedyś dań było tyle, że zamawiało się numerkami. Teraz istnieje duża szansa, że żadna potrawa nie będzie nam odpowiadać. Mnie odpowiada ta najprostsza. Albo odpowiada mojemu kacowi, bo w Enoki pojawiam się w sobotnie przedpołudnie. Trochę nawet specjalnie odwiedzam lokal w takim stanie, bo ciepła, wypełniona makaronem i chrupiącymi warzywami zupa wydaje mi się idealnym remedium na „wczorajszość”. Niestety nie jest. I tu nie wiem, czy to wina ramenu, czy lokalu, czy mojego stanu, czy nieszczęsnej Chmielnej, która doprowadza moje przytłumione zmysły do szaleństwa. Jeśli to wina ramenu, to czekają mnie ciężkie lata, bo kluski opanowują Warszawę. Muszę szczerze przyznać, że do tej pory miałam okazję próbować ramenu tylko w kultowym, krakowskim Ramen Girl. Przy krakowskiej siostrze warszawski grzybek wypada blado. Tłumy jednak walą do Enoki drzwiami i oknami. Albo więc są to turyści, którzy jeszcze nie dojechali do Krakowa, albo ja się zupełnie nie znam.

enoki street food 2

Enoki Street Food
ul. Chmielna 2
pon.-nd 12.00-21.00

Dodaj komentarz

-->