” Czuję się współodpowiedzialny…” – wywiad z WOJTKIEM

wojtek eko płyta
Fot: Przemek Dzienis

WOJTEK to młody polski artysta, który tego lata opublikował swój debiutancki singiel. Twórca jakich wielu? Wcale nie! Bo WOJTEK sprawnie łączy elektronikę z muzyką klasyczną, a wszystko to z ekologią!

Wojtku, jak nagrywa się ekologiczną płytę?

Takie pytanie zadałem sobie na samym początku. Nie ma właściwie wielu ekologicznych wydawnictw płyt, z których można czerpać inspirację czy podłapać rozwiązania. Tę drogę musiałem wydeptać sam. Działania proekologiczne to temat rzeka, dlatego skupiłem się na jednej zasadniczej sprawie – emisji CO2.

Zredukowałem emisję tam, gdzie to możliwe, a pozostałą część skompensowałem. Przed rozpoczęciem produkcji płyty spisałem niezbędne kroki i zacząłem szukać rozwiązań. Pianino, na przykład, zostało nagrane w studio zasilanym energią odnawialną, ale z kolei emisje postprodukcji zostały skompensowane poprzez certyfikaty „Gwarancji pochodzenia” (GO). Gwarantują wpuszczenie do sieci elektrycznej dokładnie takiej samej ilości energii, jaką się wcześniej zużyło. Z tym że nowa energia pochodzi w 100% ze źródeł odnawialnych. 1 certyfikat oznacza 1 MWh, czyli 1 jednostkę energii. Dla przykładu, przeciętne prowadzenie domu jednorodzinnego konsumuje parę MWh rocznie. Ścieżki syntezatorów, elementy perkusyjne oraz sample nagrałem we własnym małym studio, które również zasilane jest zieloną energią.

Okazuje się, że rozwiązania te nie są skomplikowane i każdy z nas może korzystać z nich nawet we własnym domu. Certyfikaty GoO są dostępne dla wszystkich.

Skąd pomysł na takie wyzwanie?

Czuję się współodpowiedzialny za kryzys klimatyczny i nie potrafię dłużej biernie patrzeć, jak nasza planeta co roku się zmienia. Cieplejsze lata i zimy, susze, pożary, powodzie, huragany, tornada, ginące gatunki, topniejące lodowce – to wszystko jest skutkiem działania człowieka. Zegar tyka i mamy bardzo mało czasu, aby zawrócić nasz pociąg na dobre tory. Potrzebna jest zmiana w każdej sferze, również w tej muzycznej.

Z jednej strony nie chcę swoją działalnością dokładać kolejnych kilogramów CO2 i plastiku, z drugiej zaś wierzę, że zainspiruje innych ludzi do prowadzenia proekologicznego i świadomego życia. Mam również cichą nadzieję, że po moim wydaniu pojawi się dużo więcej zero-emisyjnych płyt i projektów. Technologia i zasoby już są, teraz pozostaje tylko kwestia edukacji i odpowiednich decyzji. Nie trzeba też być idealnym, bo perfekcja zabija progres. Chodzi o to, aby się uczyć, eksperymentować i wraz z wiedzą rosnąć.

Czy płyta będzie miała wersję „fizyczną”?

Na pewno nie będzie albumu w standardowej formie CD i płyty winylowej, chyba że pojawi się na rynku nowa technologia albo innowacyjny materiał. Póki co są to produkty generujące ogromne ilości dwutlenku węgla, związków toksycznych i odpadów.

W pełni jednak rozumiem potrzebę wersji fizycznej. W dzisiejszym zero-jedynkowym wirtualnym świecie łakniemy poczucia rzeczywistości, a płyta winylowa nam to zapewnia.

Pracuje więc nad czymś fizycznym i ekologicznym z polskim start-upem Make Grow Lab. Opracowali oni materiał o właściwościach mechanicznych zbliżonych do plastiku czy skóry, który jednocześnie jest naturalny i w pełni biodegradowalny. Eksperymentujemy z różnymi pomysłami.

Chyba lubisz DIY, bo sample na płycie pochodzą z Twojego archiwum. Czy całość kompozycji zrealizowałeś sam?

Tak, dokładnie. Wszystkie utwory zostały stworzone i wyprodukowane przeze mnie, w związku z czym wydanie tego albumu zajęło mi około 3 lat. Przy realizacji nagrań, miksu oraz masteringu płyty pomagali mi inżynierowie dźwięku, którzy wykonali niesamowitą robotę. Dzięki nim spoglądałem na sprawy z innej perspektywy i podejmowałem trafniejsze decyzje. Miałem szczęście być w otoczeniu samych pasjonatów dźwięku, więc nie martwiłem się, że coś pójdzie nie tak. Każdy z nas miał dużo frajdy przy pracy nad Atmosphere.

W jednym utworze pojawia się głos i jest to Hildur. Śpiewa ona o iluzji oraz naszym relatywnym postrzeganiu rzeczywistości w swoim ojczystym języku – po islandzku. Odpowiedzialna jest za tekst oraz nagraną ścieżkę wokalną.

Sample podkreślają atmosferę utworów i sprawiają, że są one bardzo osobiste. Cytaty i nagrania wzięte z prywatnego życia są dla mnie również pamiątką, ponieważ zawierają moje wspomnienia. Dzięki nim łatwiej utożsamić się z utworem oraz poczuć te emocje, które mi towarzyszą. Prywatne sample to małe detale, ale moim zdaniem całkowicie zmieniają perspektywę słuchania.

Wiadomo, że sytuacja nie sprzyja, ale masz w planach jakieś występy (nawet  online) związane z promocją tego materiału?

Jak każdy dzisiaj w branży muzycznej odpowiem – trudno przewidzieć. Co do występu online – jak najbardziej. Myślę, że zorganizuje coś w lipcu lub sierpniu, ale mam też świadomość, że emocji podczas takiego koncertu nie można porównywać z emocjami podczas występu na żywo. W tej muzyce kluczową rolę odgrywa bas, który musi przeszyć nie tylko nasze uszy, ale też całe ciało – od klatki piersiowej w dół. Głośniki od laptopa czy najlepsze audiofilskie słuchawki nam tego niestety nie zapewnią. Jak tylko będzie zielone światło z każdej strony, to ruszę na scenę.

Tutaj pojawia się moje kolejne wyzwanie – koncerty i trasy z neutralnym śladem węglowym! Niewiele osób wie, ale największych emisji podczas podróży nie generuje artysta, ale jego widownia. Ten problem trzeba będzie rozwiązać.

-->