Black Sabbath na nowo czyli Zakk Sabbath!

zakk sabbath w polsce

Nie ma drugiego takiego zespołu jak Black Sabbath – koniec kropka!

Ojcowie założyciele metalu królują na kostkach, koszulkach i naszywkach już od dekad. Prawda jest jednak taka, że popularni Sabbs to nie tylko zespół dla małolatów zaczynających przygodę ze słuchaniem rocka i ich sentymentalnych ojców.

Black Sabbath to nie tylko twórcy wielkich hitów, ale głównie założyciele stonera. Fani zadymionych dźwięków wiedzą, o co chodzi. I wie to także Zakk Wylde, który stoi za projektem Zakk Sabbath, z którym 11 lutego przyjedzie do stołecznej Progresji.

Gitarzysta zespołu Ozzy Osbourne’a znany jest z uwielbienia dla side projektów. Po Black Label Society i Pride & Glory przyszła pora na hołd dla kapeli, w której startował główny „pracodawca” Zakka. Zacząłem jednak od tego, że Sabbaci to nie do końca zespół, jakim przedstawiają go media. I chyba po części powinno być to ostrzeżenie, dla osób, które wybierają się na Zakk Sabbath, żeby usłyszeć „Paranoid” czy „Iron Man”.

Zakk i jego ekipa (Blasko – gitara basowa oraz Joey Castillo-perkusja) nie bawią się w półśrodki i w ramach swojego projektu serwują fanom prawdziwą jazdę przez najbardziej spalone utwory czwórki z Birningham. Jeśli połączycie to z klimatami, jakie panowie grają na co dzień w swoich rodzimych kapelach, to tym bardziej nie spodziewajcie się, że w Progresji usłyszycie klasyczny tribute wypełniony największymi hitami Black Sabbath w tylu stadionowych coverbandów choćby Pink Floyd.

Wystarczy zerknąć na dotychczasowe settlisty Zakk Sabbath, by przekonać się, że lutowy wieczór w Progresji będzie wypełniony takimi kawałkami jak „A National Acrobat”, „Into the Void” czy „Wicked World”.

Cóż rzec. O takie coverbandy walczyliśmy!

Zakk Sabbath wydarzenie na Facabooku

-->