40/40

Warszawa

Czyżby spontaniczny street-art przytłoczony atakiem instytucjonalno-okazjonalnych murali musiał uciekać z miejskich murów i chować się w XIX-wiecznych fortach? Na to wygląda. Najnowsza streetartowa inicjatywa została umiejscowiona w sercu zielonego parku w opuszczonych dawnych koszarach wojskowych. #FundacjaSztukiZewnętrznej przekonała władze dzielnicy, że w zaniedbanych wnętrzach może pojawić się coś ciekawszego niż niedopałki i puste butelki. I tak kilka wiekowych pomieszczeń zostało oddanych w ręce artystów, którzy dowolnie mogli zaaranżować przestrzeń. #Galeria jest otwarta dla wszystkich – kto chce może zostawić tam swój mniej lub bardziej artystyczny ślad. Jak na razie #Bemowo oferuje zapoznanie się z pracami uznanych miejskich twórców, takich jak m.in.: #Autone, #Sepe, #Chazme, #Felto, #Gregor Gonsior, #Pan Jarema, #Otecki, #Pener czy #Nespoon. Pomysł bardzo fajny, prace w większości udane, tylko w samych wnętrzach budowli trochę straszno. Nie radzimy zapędzać się w korytarze za salami z oknami – można wdepnąć w niemiłą niespodziankę. Choć koncepcja stworzenia streetartowej galerii jest godna pochwały, to obawiamy się, że oddalone od centrum zaniedbane forty nie przyciągną streetartowców, którzy będą woleli mniejsze, ale bardziej miejskie mury. Mamy jednak nadzieję, że #Bemowo uda się rozpromować. Miejsce jest bowiem rewelacyjne – otaczające forty zielone bajkowe pagórki i polanki znakomicie nadają się na piknik albo spacer. [Sylwia Kawalerowicz]

Dodaj komentarz

-->