Cicha, willowa uliczka na #Saskiej Kępie. Wejście niepozorne – zejście podjazdem do piwniczki. A w środku w czterech niewielkich pomieszczeniach stoliki, mały bar i dość dużo designu, zwłaszcza recyklingowanego, plus właściciele i pies. Szara Cegła (w zeszłym roku na krótko zaistniała w Domu Funkcjonalnym) to przystań dla freelanserów z #Saskiej Kępy, którym brakuje miejsca do pracy i spotkań, wykorzystują ją również właściciele – twórcy kolektywu No Muda, zajmującego się projektowaniem i małą architekturą w przestrzeni miejskiej. To także sklepo – galeria, w której prezentowane są prace zaprzyjaźnionych z właścicielami artystów, głównie ze Wschodu – ekspozycja ma zmieniać się co miesiąc, poszczególne dzieła można nie tylko oglądać, ale i kupować, podobnie jak selfpublishingowe wydawnictwa i litewskie, ręcznie robione, papierowe długopisy. Będą też wykłady i warsztaty. W kwestiach konsumpcyjnych propozycja jest minimalistyczna, ale atrakcyjna cenowo – można się tu napić espresso za 1 euro, w menu są też inne kawy, herbaty, napoje i soki, oprócz tego jest ciasto i od czasu do czasu śniadanie naleśnikowo – hummusowe. Jak deklarują właściciele, pełniący tu funkcje barmanów, kucharzy, kuratorów i gospodarzy, atrakcji ma przybywać – zgodnie z rosnącymi oczekiwaniami odwiedzających. Już niedługo przy Cegle zacznie działać ogródek, który będzie niewątpliwą atrakcją lokalu – duży zielony trawnik aż prosi, by rozłożyć na nim kocyk i leżaki. Podsumowując – miejsce do pracy, a nie do lansu. [Sylwia Kawalerowicz]
Szara Cegła
Warszawa
