Jeśli jest coś, czego naprawdę zazdroszczę zagranicznym miastom, ilekroć je odwiedzam, to wielość propozycji przegryzkowych i rzeczy do skonsumowania „na szybko”. Bez względu na to czy jest się w Nowym Jorku, Paryżu, Istambule czy Lizbonie na każdym kroku można kupić sobie pyszne przekąski – słodkie bułeczki, hot dogi, rybę z grilla w bułce albo pyszną kanapkę. I to właśnie kanapkowni ze świeżymi bułami, przygotowywanymi na miejscu (a nie przesiąkniętymi pomidorem, przemarzłymi w lodówkach „trupkami”) brakuje mi w Warszawie najbardziej. Na szczęście coraz częściej pojawiają się nowe miejsca, które mają ambicje dostarczyć rzeczy smaczne, dobrej jakości i do skonsumowania w biegu. Jednym z nich jest MG Eat na Chmielnej sygnowane nazwiskiem Magdy Gessler. Wnętrze jest duże i przyjazne, a wszystko (wystrój w stylu „świeżo, wiosennie, naturalnie”, zastawa, nawet papierowe torebki na kanapki) dopracowane w szczegółach – jest ślicznie. Oferta też w porządku – kanapki w wielu wariantach, sałatki, zupy, smooties i froyo czyli mrożone jogurty. Wszystko świeże i chrupiące, a w dodatku można to przekąsić w miłym drewnianym ogródku. My przetestowaliśmy kanapki Jajo, Pikanteria (z kurczakiem na ostro, który wcale ostry nie był) oraz Sztokholm (z łososiem, którego było bardzo niewiele niestety) a także sałatkę Vivat Tuńczyk. Ocena całości: mocna czwórka. Jeśli do czegoś można się przyczepić to po pierwsze do cen, które twardo trzymają warszawski standard (zestaw na zdjęciu to wydatek 27 PLN – pół kanapki 4,50 PLN, mała sałatka 16.00, mały smootie 11 PLN, ale są też zupy za 6 PLN), ale nie przekraczają granic przyzwoitości. Po drugie do fachowości obsługi, która lekko nie ogrania, co się dzieje i co kto zamówił. Poza tym podoba nam się – dobre buły są zawsze dobre. [syka]
Mg Eat
Warszawa
