Klubokawiarnia Resort

Warszawa

Otworzyć lokal w Warszawie to jedno, przyciągnąć do niego klientów i zatrzymać ich to drugie. Resort już w kilka tygodni po otwarciu znalazł się na dobrej drodze, by na stałe wpisać się w knajpiany krajobraz stolicy. Jego niewątpliwą zaletą jest lokalizacja na samym placu Teatralnym. Wprawdzie w ciągu dnia widok na setki zaparkowanym mniej lub bardziej legalnie samochodów nie należy do najpiękniejszych, ale po zmroku jest już znacznie lepiej. Wchodzimy do środka. Miło zaskakuje duża przestrzeń, co w nowo otwartych miejscówkach, przypominających często mikroskopijne komórki, bywa ostatnio rzadkością. Resort składa się z dwóch poziomów. Na parterze mamy bar ozdobiony grzbietami kilkuset książek w różnych kolorach i kształtach oraz kilkanaście stolików, którym towarzyszą kanapy zrobione ze starych wanien. Nic dziwnego, skoro recycling to hasło przewodnie Resortu. Po zejściu schodami na dół trafiamy do drugiej sali, przeznaczonej do organizacji wernisaży, koncertów czy imprez. Uwaga, to przestrzeń przeznaczona także dla palących! Odbyły się tu już prezentacja „Dune” autorstwa Martyny Czerwińskiej i Jacka Kołodziejskiego czy występ Nathalie and the Loners. Na swoją kwaterę główną nową miejscówkę wybrał też lipcowy festiwal Sztuka Ulicy. W Resorcie działa ponadto ogródek (coś dla palaczy) zastawiony urokliwymi leżakami wystawionymi bezpośrednio na chodniku. Co tu przekąsimy? M.in. własnej roboty kanapki, tarty z zaprzyjaźnionej piekarni, a także znakomite zupy (np. chłodnik ogórkowy z orzechami włoskimi i serem feta). Spragnieni procentów znajdą dla siebie unikalne drinki jak Towarzystwo Przyjaciół Krupnika (krupnik, zielona herbata, miód) czy flagowy Resort na bazie soku aloesowego i syropu z dzikiej róży. Właściciele zapraszają z czworonogami i dziećmi. Wróżę Resortowi długi i owocny żywot, nie tylko w sezonie letnim. [Mateusz Adamski]

Dodaj komentarz

-->