Ten, kto postanawia otworzyć lokal w bezpośrednim sąsiedztwie pijalni czekolady Wedla przy Szpitalnej, sporo ryzykuje, nawet jeśli w karcie napojów nie ma żadnej czekolady. Potężny sąsiad tak bardzo zdominował tę część miasta, że trudno zauważyć w okolicy konkurencję. A ta istnieje i jak najbardziej zasługuje na uwagę. O istnieniu Gastronomii Rozrywkowej dowiedziałem się po tym, jak Facebook zasugerował mi, żebym zakumplował się z knajpką o tej nazwie. Hołdując zasadzie, że przyjmuję zaproszenia tylko od znajomych, udałem się na Szpitalną, a właściwie na Górskiego, żeby zbadać potencjalnego przyjaciela. Nie wiem, czy będzie to znajomość na całe życie, bo – jak wiadomo – warszawiacy są dość kapryśni, ale pierwsze spotkanie wypadło bardzo przyjemnie. Wybraliśmy stolik na drugim piętrze, z oldschoolowym widokiem na hotel Gromada. Na szczęście nie musieliśmy skupiać się na widoku za oknem – w środku jest całkiem miło. Kilka czarno-białych fotografii, małe stoliki, rozstawione w sporej odległości od siebie, by gość czuł się komfortowo, dużo drewna, delikatne światło i nienachalna muzyka w tle – tak zapamiętaliśmy Gastronomię. Słowo pochwały należy się również obsłudze – delikatnie czuwająca, ale nie narzucająca się. Nie dowiedziałem się, na czym polega rozrywka z gastronomią, ale łatwo można się tego domyślić, bowiem w menu przeważają pasty, ciabatty i sałatki w cenie do 24 PLN. Skupiłem się natomiast na studiowaniu w pełni satysfakcjonującej karty win (litrowa karafka domowego wina – 49 PLN) i pielęgnowaniu tej obiecująco rozpoczętej Facebookowej przyjaźni (w całym lokalu jest wi-fi). Początki dobre, trzymajcie poziom, proszę![Tekst: Mladen Petrov]
