NAJLEPSZE HISTORIE ZACZYNAJĄ SIĘ PO ZMROKU

Plaże, dziedzińce i parki zamieniają się w kina bez dachu. Mieszkańcy zajmują miejsca na leżakach i wracają do jednego ze swoich najprzyjemniejszych letnich rytuałów.

Długo czekamy na ten szczególny moment. Kiedy miasto zaczyna zwalniać, wieczorne powietrze robi się ciepłe, a na placu, w parku albo na nadwiślańskiej plaży zapalają się pierwsze światła ekranu. Warszawa latem zamienia się w jedno wielkie kino. Darmowe, otwarte dla wszystkich. Wystarczy zabrać koc, spray na komary i dobry humor. Od plaży Poniatówka po park na Bielanach, od zabytkowych browarów po żoliborski dziedziniec – w stolicy działa kilkanaście plenerowych miejsc filmowych. Każde ma swój klimat, własny repertuar i widownię. Wszystkie łączy jedno: magia oglądania filmu pod niebem.

Plac Defilad. W Stronę Zachodzącego Słońca!

Kino pod pałacem brzmi godnie. LOT Kino Letnie: W Stronę Zachodzącego Słońca zadomawia się pod Pałacem Kultury i Nauki od początku czerwca do początku września – we wtorki, czwartki i soboty. Zanim zmrok zapadnie nad miastem, na Placu Defilad zjawia się kilkaset osób z kocami, torbami wypakowanymi jedzeniem i poduszkami pod pachą. Leżaki są na miejscu, ale warto przyjść dwie godziny wcześniej, bo tym, którzy pojawią się w ostatniej chwili, pozostanie raczej trawa albo własna mata.

Program to istny festiwal gatunków: arthouse sąsiaduje z hollywoodzkim hitem, dokument z komedią, premiera serialu z retrospektywą. Wszystko odbywa się po zachodzie słońca, filmy wyświetlane są w oryginale z polskimi napisami. Gdy sierpniowe wieczory robią się krótsze, seanse przesuwają się na wcześniejszą porę i właśnie wtedy miasto wygląda najpiękniej: złote niebo, a na ekranie Cate Blanchett albo Buster Keaton. Pada deszcz? Nic się nie dzieje. Projekcja przenosi się do sali Kinoteki. Żaden seans nie zostaje odwołany, bo zawsze jest doskonały plan B.

2 czerwca – 5 września, we wtorki, czwartki i soboty, o godzinie 21:30 (w czerwcu i w lipcu) lub o godzinie 20:30 (w sierpniu i we wrześniu), wstęp wolny

Żoliborz i duch Andrzeja Wajdy

Są kina plenerowe duże i małe. Halo, kino Tęcza! należy do tych kameralnych i to właśnie jest jego siłą. Centrum Kultury Filmowej im. Andrzeja Wajdy latem przenosi seanse na dziedziniec Teatru Komedia, w zielone, sąsiedzkie serce Żoliborza. Wstęp jest wolny, atmosfera domowa, a widownia taka, że po seansie naturalnie wywiązuje się rozmowa. W tym roku dzieje się tu coś wyjątkowego. W każdy czwartkowy wieczór lipca i sierpnia będzie można zobaczyć jeden film Andrzeja Wajdy – patrona centrum, który przez lata był związany właśnie z tą dzielnicą. Program ułożył się w niezwykłą retrospektywę: od „Kanału” przez „Popiół i diament”, „Wesele” i „Ziemię obiecaną”, aż po „Człowieka z marmuru”, „Człowieka z żelaza” i „Wałęsę. Człowieka z nadziei”. Każdemu seansowi towarzyszy prelekcja filmoznawcza – krótkie wprowadzenie w kontekst historyczny i artystyczny.

Dziedziniec ozdabia wystawa plakatów zaprojektowanych przez uczniów Liceum Sztuk Plastycznych Cosinus, finalistów konkursu inspirowanego filmami Wajdy. A po projekcji „Niewinnych czarodziei”- potańcówka w formie silent disco, bo ten film o jazzie i warszawskiej bohemie lat 60. inaczej się po prostu nie kończy. Żoliborz i Wajda to połączenie, które brzmi jak coś nieuchronnego.

W czwartki o godzinie 21:00 (w lipcu) i o godzinie 20:30 (w sierpniu), wstęp wolny

Browary Warszawskie. Kino autorskie

We wtorkowe wieczory od 10 czerwca do połowy września Rynek Warzelni na Woli zamieni się w plenerowe kino z ambicjami. Tegoroczny motyw przewodni to mistrzowie światowego kina: Woody Allen, Jim Jarmusch, Quentin Tarantino, Martin Scorsese, David Lynch, Pedro Almodóvar, Roman Polański. Pierwszy seans – „Blue Jasmine” z Cate Blanchett w reżyserii Allena – nada ton całemu latu. Klimat jest tu miejski i nieco nostalgiczny. Zabytkowe cegły browarów jako tło, food trucki w zasięgu ręki, wstęp wolny. Nie ma tu setek leżaków jak przy PKiN, ale jest przestrzeń, w której z łatwością można rozłożyć koc i stracić poczucie czasu.

10 czerwca – 16 września, we wtorki, o godzinie 21:00, przy ul. Haberbuscha i Schielego 6, wstęp wolny

Nad Wisłą. Plaże z ekranem

Dwa nadwiślańskie adresy, dwa różne nastroje. Plaża Poniatówka między Mostem Poniatowskiego a Świętokrzyskim to kino Warszawskiego Transportu Publicznego – nieregularne, niespodziewane, darmowe. Można tu liczyć na leżaki, popcorn i letni wiatr. Sezon 2026 roku inaugurowano w tym miejscu majówkowym „Misiem”. Tu można usiąść na piasku plecami do rzeki i zapomnieć, że jest się w środku metropolii. Niedzielne wieczory na Plaży Romantycznej mają jeszcze bardziej dziki charakter. To nadwiślańska przystań otoczona roślinnością, z drewnianymi altanami i leżakami. Zupełnie inna Warszawa niż ta, którą znamy z centrum. Seanse w ramach Filmowej Stolicy Lata przyciągają tu tych, którzy wolą film jako powód do wyjścia niż widowisko samo w sobie.

Parki, dziedzińce i ogródki

Kino plenerowe w Parku Szczęśliwickim odbywa się w każdy piątek przez całe lato w otoczeniu zieleni i ze starannie przygotowanymi leżakami. Chono Lulu przy Szczęśliwickiej to z kolei coś między bistro a kinem: warto tu przyjść na wtorkowe seanse przy lampce wina, w ogródku, gdzie nikt się nie spieszy. Westfield Arkadia w czwartki otwiera strefę kinową przed galerią – leżaki, klasyki i hity zwłaszcza dla tych, którym bliżej stamtąd do domu. Na Bielanach, przy stacji Metro Słodowiec, Filmowa Stolica Lata rozgrywa swój czwartkowy rozdział. Ławki i leżaki, repertuar z charakterem, ostatni seans zaplanowano na 21 sierpnia. W Parku Henrykowskim na Białołęce sezon trwa od maja do końca września. Jest lokalnie, spokojnie, idealne miejsce dla tych, co wolą kino bez dojazdów. CH Ursynów oferuje coś osobliwego: można oglądać film, leżąc na trawie albo siedząc we własnym samochodzie.

Koc, spray i dobry film

Każde z tych miejsc ma swój rytm i własną publiczność, ale jest kilka rzeczy, które łączą wszystkie letnie seanse w Warszawie. Po pierwsze, spray na komary – obowiązkowy, zwłaszcza przy wodzie i w parkach. Po drugie, lekka bluza, bo letnie noce potrafią zaskoczyć. Po trzecie, własny koc albo mata, bo – gdy leżaków zabraknie – trawa jest równie dobra. I coś jeszcze: cierpliwość. Kino plenerowe nie zaczyna się punktualnie, musi być wystarczająco ciemno. A czekanie na zmrok, z ulubionym napojem i szelestem traw w tle, to również część seansu. Warszawa latem jest piękna. Wystarczy wiedzieć, gdzie usiąść.

Zdjęcia: go2warsaw, Kulturalna Warszawa FB, Materiały prasowe

-->