PROROCY – wystawa nabistów w Łazienkach Królewskich

Zanim sztuka zaczęła krzyczeć awangardą, oni szeptali o kolorze i emocjach. planowanej latem wystawie „Nabiści. Prorocy nowej sztuki” z dr Marianną Otmianowską, Dyrektorką Muzeum Łazienki Królewskie w warszawie rozmawiała Ewa Dziduch-Piasecka. 

Ewa Dziduch-Piasecka: Co w tej wystawie może najbardziej zaskoczyć widza, który sądzi, że dobrze zna sztukę końca XIX wieku? 

Marianna Otmianowska: Sztukę końca XIX wieku kojarzymy przede wszystkim z takimi postaciami, jak Gauguin, Cézanne czy van Gogh. Nabiści pozostają nieco w cieniu, zupełnie niesłusznie. W końcu to ten ruch w szczególny sposób wyciągnął wnioski z poszukiwań Paula Gauguina. Niektórzy krytycy w głoszonych przez nabistów hasłach upatrują zapowiedzi tego, co będzie działo się w sztuce XX wieku. Byli ruchem bardzo nowoczesnym, a równocześnie tajemniczym, o czym najlepiej świadczy ich nazwa, którą – tu rzecz wyjątkowa – sami wymyślili. „Nabi” to po arabsku i hebrajsku „prorok”, stąd też tytuł naszej wystawy. 

Nabiści bardziej zrewolucjonizowali sztukę czy sposób jej oglądania? 

Jedno i drugie. To, co dla sztuki nabistów kluczowe, to odejście od tradycyjnej roli malarstwa rozumianego jako coś, co wiernie odwzorowuje otaczający nas świat. Przedstawiciele ruchu zwracali uwagę na to, że zanim widz dostrzeże na obrazie np. wizerunek kobiety, w pierwszej kolejności jest on układem plam koloru na płaskiej powierzchni płótna. Kolor czy kontur nie służą naśladownictwu natury, mają istotniejszą rolę – wyrażają emocje artysty i jego wewnętrze przeżycia. Takie podejście zupełnie zmienia optykę, zarówno tworzenia, jak i odbioru sztuki. 

 Dlaczego właśnie teraz wracamy do nabistów, co mówią o naszej współczesności? 

Może nieco na wyrost, ale można stwierdzić, że w pewnych kwestiach wiele im zawdzięczamy. To oni – zainspirowani angielskim ruchem Arts&Crafts – przywiązywali szczególną wagę do sztuk użytkowych. Uważali, że sztuka powinna przenikać codzienność. Stąd ich wkład w projektowanie mebli, tkanin, czy wreszcie plakatów, które przecież i dziś otaczają nas na ulicach miast. 

 Co na wystawie Muzeum Łazienki Królewskie zobaczymy po raz pierwszy w Polsce? 

Większość prac nabistów, które prezentujemy na wystawie, nigdy wcześniej nie była pokazywana w Polsce. To przede wszystkim doskonałe obrazy ze zbiorów Musée d’Orsay, w tym jedna z ikonicznych dla ruchu prac – dzieło Maurice’a Denisa „Plama słońca na tarasie”. Praca niezwykle nowoczesna, ukazująca, jak rewolucyjnym ruchem byli nabiści. To również świetne wypożyczenia z innych muzeów francuskich, ale też szwajcarskich, holenderskich czy węgierskich. 

 Czy to wystawa dla znawców sztuki czy raczej dla tych, którzy „nic nie wiedzą, ale chcą poczuć”? 

Jestem pewna, że jedni i drudzy zachwycą się naszą wystawą. Osoby bardziej zainteresowane historią sztuki z przyjemnością poznają mniej znany, ale niezwykle istotny wątek dla twórczości końca XIX wieku. Z drugiej strony pokazujemy przykłady świetnego malarstwa, silnie oddziałujące barwą, formą, dekoracyjnym charakterem, aby je docenić, nie trzeba być znawcą. Te prace same o sobie opowiadają.    

Poza wystawą nabistów Muzeum Łazienki Królewskie prowadzi bardzo szeroką działalność kulturalną i naukową.  

Tak, na początku maja wrócił na kulturalną mapę Warszawy nasz Amfiteatr. Przez ostatnie dwa lata obiekt przechodził gruntowny remont i konserwację, a teraz można już podziwiać efekt tych prac. „Amfiteatr 2.0”, bo tak zatytułowaliśmy ten projekt, otworzyliśmy koncertem samego Jakuba Józefa Orlińskiego. Natomiast pod pomnikiem Chopina od lipca do września będą się odbywać słynne Koncerty Chopinowskie. Zapraszamy! 

-->