Moje mieszkanie
Mam taką zasadę, że staram się nie wychodzić z domu bez potrzeby. Moje mieszkanie jest dla mnie optymalne, szczególnie zaś pokój w nim najważniejszy, czyli sypialnia z miejscem do pracy. Staram się wykonywać maksymalą ilość czynności leżąc, bez potrzeby wchodzenia w interakcje z osobami. Mam tu wszystko czego potrzebuję: książki, przybory do rysowania, koty oraz soundcloud. Sypialnia ma narożne okno wychodzące na park, więc udawanie przed sobą, że mieszkam w wieży, nie jest specjalnie trudne. Jest to zdecydowanie moje ulubione miejsce w Warszawie.

Olimpia
Nic tak na mnie nie działa, jak widok rzeczy starych i niechcianych. Więc miejsce, w którym spredzaje się to, co udało się znaleźć na śmietnikach całego miasta, jest dla mnie terenem metafizycznych doznań. Najchętniej jeżdżę na Olimpię sama, żeby móc rozkoszować się układanką łożysk, butów, kożuchów, ramek i przeterminowanej żywności. Raz na pewien czas uda mi się wytargować dobrą cenę za zestaw zdjęć. Czasem są to pejzaże, czasem zdjęcia instalacji wentylacyjnych, zrobione gdzieś w Górze Kalwarnii pod koniec lat 60. Na Olimpii czuję się obezwładniona przedmiotami, w których zaklęta jest jakaś wstydliwość codzienności. Te wycieczki działają na mnie mocniej niż większość wystaw w CSW.

Powiększenie
Miejsce, którego nie ma. Ale na zawsze zostanie w moim sercu, jako przestrzeń idealna, szczególnie do odbioru jazzu. Tak, jazzu właśnie, rozumianego jako Mikrokolektyw, Ballister i projekty, w których gra Kevin Shea. Bo tej muzyce potrzeba oddechu, ciemności i piwnicy, trzeba ją zdejmować z piedestału i oddawać jej rokendrolowego ducha. Powiększenie było dla mnie miejscem bezpretensjonalnym, nie obarczonym duchem znawstwa, tylko autentycznym entuzjazmem poznawania i słuchania.

Chłodna 25
Kolejne miejsce, którego nie ma. Prawdziwa piwnica aktywistów. Miejsce, któremu udała się rzecz dla miasta niezwykle ważna: skonsolidowanie środowiska. Debaty na temat przestrzeni miejskiej, teatr improwizowany Klancyk, zdarzenia ze styku poezji i muzyki improwizowanej rodem z piwnic San Francisco, pokazy filmów. Miejsce na koncert klawesynowy i pokaz strasznych filmów z YouTube’a. Nie da się przecenić wpływu tej kawiarni na rozwój kariery Marcina Maseckiego („poznałem tych gości z Lado ABC na Chłodnej“). Rewolucje i pomysły tworzą się w kawiarniach, wierzę w to. Jak ze wszystkimi środowiskami nieformalnymi bywa, po pewnym czasie się wypalają. Tak też stało sie w tym wypadku. Ale z moich obserwacji wynika, że ci, którym zależy na fermencie w mieście, wyrośli właśnie z Chłodnej.

Hoża
Moja ulubiona ulica w mieście. Mam do niej słabość od czasów liceum, kiedy z przedmieść przyjeżdżałam do księgarni Odeon w poszukiwaniu książek o muzyce. Do tej pory, mimo że Odeon nie istnieje, jest dla mnie ulicą idealną. Znajdziesz tu i starą fabrykę z przestrzenią galeryjną, i butki z oryginalnym obuwiem, księgarnie, berlińskie lokale gastronomiczne, kilka zakładów rzemieślniczych. Rosną na niej drzewa i stoją przy niej kamienice z podwórkach z resztkami mozaiek i kapliczek. Czasami idę tam po prostu po to, żeby tą ulicą się przejść, żeby ją obejrzeć jak żywy film. Tak moim zdaniem powinno wyglądać miasto.

BIO
Małgorzata Halber – ur. 1979 r., dziennikarka muzyczna („Na Ripicie“, „M/I Kwartalnik Muzyczny“, „Noise Magazine“), pisarka, felietonistka „Codziennika Feministycznego“, rysowniczka, DJ Foka w BadBitches, fighterka. Osoba introwertyczno-ekstrawertyczna, wspólnie z narzeczonym, Maciejem Kaczyńskim, twórczyni internetowego serialu „ZaWcześnieNasWypuścili“, administratorka stron Buła Kot Który Wpada Do Okna, Beka Z Hemoroidów i Brzusiek. Mama Bohatera. 29 stycznia nakładem wydawnictwa Znak ukazała się jej książka „Najgorszy Człowiek Na Świecie“.

