Tajemnice showmana – recenzja filmu „Tony Halik”

tony halik film
Fot: materiały prasowe

W czasach, w których nikt nawet nie myślał o tym, że kiedyś będziemy zasypywali Instagram zdjęciami z Bali, Tajlandii czy Meksyku, to właśnie Halik był dla wielu Polaków przewodnikiem po dalekich krainach. „Pieprz i Wanilia” wychowało przynajmniej ze dwa pokolenia, a w siermiężnej rzeczywistości przemian ustrojowych program pokazywał, że są na świecie miejsca inne niż zawalone chińską tandetą bazary czy szare blokowiska.

„Tony Halik” recenzja

Halik był przez wiele lat postacią kultową, ale pamięć o nim powróciła dopiero w ostatnich latach dzięki książce „Tu byłem. Tony Halik”. Wchodzący właśnie do kin dokument jest kolejnym rozdziałem opowieści o niesamowitym człowieku, który zawsze żył po swojemu.
Obraz Marcina Borchardta składa się właściwie w stu procentach z materiałów archiwalnych nakręconych przez Halika lub jego bliskich. I już to świadczy o mocy filmu. Kino dokumentalne niestety często musi opierać się na szczątkowych materiałach czy rekonstrukcjach. Tymczasem „Tony Halik” to film od pierwszej do ostatniej minuty wypełniony atrakcyjnym oryginalnym materiałem (nawet jeśli część z niego inscenizowano). Widzimy Halika w Andach, Nowym Jorku, polującego, żeglującego czy nurkującego w rafie koralowej, odwiedzamy też jego meksykański dom. Widzimy zamieszki na ulicach Ameryki Południowej, witającą tłumy Evitę Peron, Wałęsę w czasie strajku, Fidela z Breżniewem, młodą Elżbietę II. Bo Halik był nie tylko podróżnikiem, ale wytrawnym reporterem i wieloletnim korespondentem takich gigantów jak NBC czy LIFE.

Ten pierwszy showman polskiej telewizji wyprzedził epokę. W czasie kiedy reportaże wysyłało się listem ze środka dżungli wymyślił konwencję, na której karierę dziś robią setki bloggerów i instagramerów podróżniczych. Kto z nich śpi jednak w samochodzie w środku dżungli?

Film Borchardta nie jest na szczęście pomnikiem. Poruszane są w nim trudne wątki przeszłości i wiarygodności Halika. Padają gorzkie słowa z ust Ozany, jedynego syna dziennikarza. O Haliku opowiada też Ryszard Kapuściński, Elżbieta Dzikowska czy Kazimierz Kaczor.

„Tony Halik” to propozycja nie tylko dla fanów tytułowego bohatera. To jeden z najsprawniej zrealizowanych polskich dokumentów w ostatnich latach, w którym gdzieś między archiwalnymi ujęciami może znajdziecie odpowiedź na, tak trudne pytanie: czy da się żyć w zgodzie ze sobą?

Film trafi do polskich kin 30 września.

-->