„Szukamy naszych korzeni w muzyce i kulturze polskiej wsi” – wywiad z organizatorem festiwalu Radykalna Kultura Polska

"RADIX" CZYLI "KORZEŃ". FESTIWAL RADYKALNA KULTURA POLSKA 2020

Idea festiwalu „radykalna kultura polska” zrodziła się w wyniku obserwacji nowego zjawiska na polskiej scenie muzycznej, które stanowić może znakomity fundament dla budowania nowoczesnej – zakorzenionej i otwartej zarazem – tożsamości. Chodzi o twórców łączących – traktowane z namaszczeniem i znawstwem – repertuar oraz techniki wykonawcze archaicznej wiejskiej muzyki tradycyjnej z praktykami kompozytorskimi i improwizacyjnymi nowoczesnej i ponowoczesnej awangardy, „poważnej”, jazzowej czy elektronicznej.

Tak o swojej inicjatywie piszą organizatorzy festiwalu Radykalna Kultura Polska, który odbędzie się w Warszawie w dniach 20.09-08.10 (sprawdźcie program festiwalu). Wam przypominamy, że na wszystkie festiwalowe wydarzenia obowiązuje wolny wstęp, a tymczasem zapraszamy do lektury wywiadu z Michałem Brzozowym, organizatorem festiwalu.

Aktivist jest jednym z patronów medialnych festiwalu Radykalna Kultura Polska.

Kultura radykalna to brzmi groźnie! Wyjaśnij skąd taki pomysł na nazwę oraz całą imprezę.

Michał Brzozowy: Niestety dziś przymiotnik „polska” brzmi czasem jeszcze groźniej… My bardzo chcielibyśmy odebrać te słowa środowiskom, które je bardzo aktywnie zawłaszczają. I poszukać ich prawdziwego, głębokiego znaczenia. Wszak „radykalna” pochodzi od łacińskiego „radix”, czyli korzeń. My szukamy naszych korzeni w muzyce i kulturze polskiej wsi. Dlaczego? Chociażby dlatego, że niemal wszyscy, którzy nazywamy się dziś Polakami, jesteśmy potomkami chłopów. To nasza lokalna kulturowa podświadomość, która co rusz daje o sobie znać w życiu kulturalnym czy politycznym. Zamiast się jej wstydzić, warto ją zrozumieć i znaleźć jej najciekawsze i najjaśniejsze strony, do których bez wątpienia należy muzyka. I poszukać dla niej wspólnych mianowników z naszą pokręconą post-kapitalistyczną, post-kryzysową, post-pandemiczną rzeczywistością. A więc nie jest tak, że „Radyklana kultura polska” to coś jasno zdefiniowanego; to wartości, których cały czas szukamy. Ażeby nie popaść w nadmierny patos – sama nazwa została ukradziona Johnowi Zornowi, który pod koniec minionego wieku pod szyldem „Radykalnej kultury żydowskiej” zamienił pogardzaną wcześniej muzykę klezmerską w awangardowy fetysz.

radix kultura radykalna

fot. T. Kulbowski/ Materiały OMIT Rozdroża

Mieszanka, którą proponujecie, może wydawać się dość wybuchowa. Klasyka, jazz, muzyka ludowa.

I bardzo dobrze! Bo tu chodzi o ferment i olanie konwencjonalnych podziałów gatunkowych, wymyślonych tak naprawdę przez mocarzy rynku muzycznego, żeby lepiej sprzedawać nagrania. Przecież jazz to muzyka ludowa, która w kilkadziesiąt lat stała się nową „muzyką klasyczną”, stając się w USA podstawą czarnej tożsamości oraz orężem w walce o prawa afro-amerykańskiej mniejszości. A europejska klasyka powstała w dużym stopniu z adaptacji lokalnych tradycji francuskich, włoskich, niemieckich czy angielskich. W pewnym sensie naszym utopijnym marzeniem jest stworzenia polskiej czy środkowo-europejskiej klasyki.

Polska muzyka (ta popularna i „radiowa”) nie ma aż tak wyrazistego charakteru, jak muzyka z innych krajów. Czy droga w poszukiwaniu korzeni naszej muzycznej tożsamości wiedzie właśnie przez muzyczny radykalizm?

Cóż, od lat 60. niemal cała muzyka „radiowa” w Polsce to lepsze lub gorsze imitacje nurtów popularnej muzyki anglosaskiej, a tak naprawdę – muzyki afro-amerykańskiej, uładzonej przez przemysł fonograficzny. Taka twórczość definicji nie może mieć wyrazistego charakteru i tożsamości. To żadne odkrycie: artyści sceny muzyki tradycyjnej oraz folkowej mówią o tym od trzydziestu lat. Od „grzeczniejszej” części sceny folkowej różni nas właśnie muzyczny radykalizm, który w zasadzie wywodzimy z autentycznej muzyki wiejskiej. Warto pamiętać, że prawdziwy weselny mazurek to było prawdziwe akustyczne techno, ciągnący się kilkadziesiąt minut szalony trans, wywiedziony zaledwie z jednej melodii. Tego ducha próżno dziś szukać w nagraniach folkowych.

polska kultura radykalna festiwal

fot. T. Kulbowski/ Materiały OMIT Rozdroża

Które wydarzenie festiwalowe poleciłbyś słuchaczom, którzy nie mieli do tej pory żadnych doświadczeń z tego typu dźwiękami?

Gorąco polecam koncert inscenizowany „Diabelskie skrzypce” Czarka Duchnowskiego i zespołu Radical Polish Ansambl (27.09, godz. 16.00, Komuna Warszawa). Z jednej strony znaleźć można tam wszystko: tradycyjne mazurkowe wesele i psychodeliczną elektronikę, dziki trans i free-jazzową perkusję, szamańskie rytuały i uprowadzenia przez UFO. Z drugiej strony to wszystko trzyma się kupy i znakomicie wyraża naszą głęboką kulturową podświadomość. Jesteśmy bardzo zadowoleni z tego projektu.

-->