„Superman: Czerwony syn” – W służbie jego marksistowskiej mości

„Superman: Czerwony syn” recenzja komiksu
„Superman: Czerwony syn” recenzja komiksu

Początek XXI wieku to nie jest mój ulubiony czas w dziejach komiksu. Nie oznacza to jednak, że nie potrafię docenić pewnych perełek, które zostały w owym okresie wydane. Jedną z nich jest pewnością „Superman: Czerwony syn” – tytuł przedstawiający alternatywną wersję losów człowieka ze stali, który nie zostaje odnaleziony przez rodzinę Kentów na terenie USA, tylko przez ukraińskich chłopów w ZSRR. Kal-El nie stał się więc symbolem Ameryki a symbolem Sowietów. How cool is that?

Dziękujmy Bogu (czy komu tam chcemy), za to, że żyjemy w czasach kiedy wydawnictwo Egmont praktycznie co miesiąc zsyła na nas dary prosto z komiksowego nieba. Tym razem na rynek trafił album wyjątkowy, ponadczasowy i ze wszech miar znakomity. Powiedzmy bowiem sobie jasno – „Superman: Czerwony syn”, komiks, którego wznowienie wyszło właśnie w ramach serii „DC Deluxe”, to rzecz absolutnie obowiązkowa dla każdego fana historii z dymkami.

„Superman: Czerwony syn” recenzja

Scenarzystą tego dzieła jest znany i ceniony szkocki artysta Mark Millar (odpowiedzialny m.in. za „Kick-Ass” oraz „Ultimates”). Z zuchwalczą precyzją dekonstruuje mit Supermana, jego postać, osiągnięcia i znaczenia dla świata. Młody Kal-El dorastając w ZSRR, od małego chłonie komunistyczną ideologię i jest jej wiernym wyznawcą. To pozwala mu stopniowo przekształcić się z wzorowego przodownika pracy w superbohatera klasy robotniczej i najważniejszego obrońcę Mateczki Rosji. Przyjaznym okiem spogląda na niego Stalin, dopatrując się w obdarzonym nadludzką siłą współbratyńcu narzędzia do niesienia dobrodziejstw czerwonej rewolucji na zachód.
„Superman: Czerwony syn”
Wkrótce czerwony syn staje się absolutnym władcą ZSRR i musi zacząć podejmować wiele kluczowych decyzji dla losów jego własnego kraju, jak i dla losów całego globu. W tej sytuacji Amerykanie nie pozostają bierni i sam Lex Luthor podejmie się zadania unicestwienia przybysza z Kryptonu, noszącego z dumą symbol sierpa i młota na piersi. Superman będzie musiał także zmierzyć się z wewnętrzna opozycją w postaci Batmana, który podobnie jak on jest Rosjaninem i nosi wielką czapkę uszatkę jako uzupełnienie swojej maski.

Cała ta niezwykle interesująca historia opowiedziana jest przy pomocy monumentalnych oraz tętniących życiem i intensywnymi kolorami plansz, za które odpowiedzialny jest Dave Johnson. Rysownik, inspirując się socrealizmem, stworzył idealną przestrzeń dla poczynań człowieka ze stali. Poczynań, które zdecydowanie nie są jednoznaczne i czyste moralnie. Superman marzy o tym, żeby świat żył w harmonii i pokoju, ale realizacja jego planów wymaga ofiar i wprowadzania quasi-dyktatury. Czy Kal-El gotowy jest nagiąć własne sumienie i zasady etyczne dla budowy nowego „lepszego” jutra? Czy ludzie powinni decydować o swojej wolności, czy raczej ktoś powinien nimi – dla ich własnego dobra -odgórnie sterować? Tym podobne pytania będziemy właśnie zadawali sobie podczas czytania tej lektury.„Superman: Czerwony syn” recenzja komiksu „Superman: Czerwony syn”

Co ciekawe, nie ma tutaj jednoznacznie dobrych i złych bohaterów. Są nawet takie chwile, kiedy kibicujemy bardziej Luthorowi niż Suermanowi. Przedstawiona w komiksie wizja demokracji jako „oazy wolności” będącej przeciwwagą dla komunizmu również daleka jest od ideału. Stąd powołane do życia przez Millara uniwersum jest bardzo niejednoznaczne i dalekie od czarno-białych, prostych i klarownych podziałów.

Jeśli mielibyście przeczytać w swoim życiu tylko jeden komiks, to spokojnie możecie wybrać „Czerwonego syna”. Pomimo tego, że jest to pozycja superbohaterska, to nie skupia się jedynie na rozrywce, oferując czytelnikom intrygujące rozważania na tematy związane ze społeczeństwem, polityką czy zagrożeniami, jakie niesie ze sobą nieograniczona niczym władza jednostki. Jestem pewien, że nawet za 50 lat tytuł ten będzie nadal aktualny i niezwykle ceniony.

Tekst: Archer

Recenzja napisana przy współpracy z wydawnictwem Egmont.

3 komentarze

Możliwość dodawania komentarzy wyłączona

-->