Scenografia dla ciszy

Maria Kiesner aktivist
KIBUC, akryl, 120 x 60 cm, 2019

Geometryczne kształty modernistycznych willi. Oczyszczone z detali, zredukowane do prostych brył, których wyrazistość podkreśla gra światłem. Maria Kiesner maluje domy. Jeszcze nigdy jej obrazy nie pasowały do rzeczywistości tak bardzo.

Tekst: Sylwia Kawalerowicz

 

Często spotyka się z pytaniem, dlaczego na jej obrazach nie ma ludzi. Zazwyczaj odpowiada, że interesują ją budynki, a ludzie za bardzo zawłaszczają uwagę widza. Więc stoją same, często wyseparowane z otoczenia, jakby nagie. Ale przez to intrygujące. Nigdy jeszcze jej obrazy nie pasowały tak bardzo do sytuacji za oknem – opustoszałe z powodu pandemii koronawirusa miasta, opuszczone ulice. – Rzeczywistość za oknem obezwładnia mnie – przyznaje Kiesner i dodaje, że nie potrafi teraz malować: – Moje puste pejzaże mają swój początek w doświadczeniu z września 2001 w Nowym Jorku. Byłam świadkiem tamtych zdarzeń. Po powrocie powstał cykl obrazów dyplomowych. Miasta takie jak Nowy Jork czy Warszawa to miejsca, które zawsze pełne są przechodniów. Nagle zdarza się coś dramatycznego i się wyludniają. Stają się scenografią dla ciszy. Wydawało mi się, że nigdy więcej to doświadczenie mi się nie powtórzy – przyznaje.

Maria Kiesner aktivist

DESSAU akryl, 120 x 160 cm, 2011

Kiedy wybiera budynek, który chce wziąć na warsztat, decydują uczucia. – To rodzaj zauroczenia – śmieje się. Malując budynek, wchodzi z nim w bliższą relację. – Próbuję zrozumieć konstrukcję, proporcje. Tym, co mnie zawsze zachwyca, jest prostota projektów, detale, to, jak budowla jest położona, jaka zieleń ją otacza. Po latach zrozumiałam, że w głębszym sensie interesuje mnie utopijność modernistycznej architektury, jej nierealność, radykalność w myśleniu o człowieku, który ma w niej zamieszkać – tłumaczy Kiesner.

Maria Kiesner

DOM LACHERTA, akryl, 140 x100 cm

Maria Kiesner obraz

KOSTKA SZARA akryl, 100 x 120 cm, 2018

Punktem wyjścia jej obrazów jest fotografia. Początkowo malowała ze starych pocztówek i książek krajoznawczych z czasów PRL-u. Dzisiaj korzysta z internetu, coraz częściej przygląda się archiwalnym rysunkom architektów. Podczas współpracy z Muzeum POLIN, gdzie brała udział w wystawie „Gdynia – Tel Awiw”, miała okazję obcować z pracami wybitnych projektantów. – Obwiedzione czarną linią rzuty fasad stały się dla mnie niezwykle ciekawe – przyznaje. 

 

Są budynki, do których wraca. Wtedy organizuje serię prac wokół danego budynku, jak np. willa Bohdana Lacherta na ul. Katowickiej w Warszawie, czy projektów konkretnego architekta, jak obrazy opowiadające o Karolu Schayerze. Chociaż można odnieść wrażenie, że Kiesner wciąż w jakiś sposób maluje to samo, jej twórczość przechodzi zmiany. – Kiedyś malowałam srogie nieba, kłębiaste chmury. Dzisiaj eliminuję z moich płócien przyrodę, pejzaż przestaje być ciekawy. Płótna są coraz bardziej abstrakcyjne, domy na gładkich tłach stają się odcięte, uproszczone i suche. 

 Maria Kiesner aktivist

BLOK akryl, 150 x 200 cm, 2018

 Maria Kiesner mapa

MAPA akryl, 100 x 140cm, 2010

 

-->