Gdzie jest najlepszy hummus w Warszawie? Test prawdę ci powie. Dlatego ruszyliśmy z akcją “grejtestów” – miejskich plebiscytów jedzenia. Na pierwszy ogień poszedł bliskowschodni klasyk- hummus. Który zrobił wam niebo w gębie, a który nadał się tylko do łatania dziur w brzuchu? Do końca marca czekamy na wasze ochy i achy. To wy wybieracie, gdzie jest najlepszy hummus w Warszawie. Niech wygra najlepszy!
Najlepszy hummus jest w tych lokalach:
Beirut – ul. Poznańska 12
Hummusowy klasyk i chyba pierwsza knajpa w Warszawie, która pastę z cieciorki wprowadziła na salony. Barowe wnętrze i klubowa lokalizacja sprzyja jedzeniu o każdej porze dnia i nocy. W menu kilkanaście hummus wariacji i zapachy z Bliskiego Wschodu. A jak już nam się znudzi to zawsze można odpłynąć do Kraken Rum Bar, który jest młodszym bratem Bejrutu i znajduje się lokal obok. » Facebook
BeKeF – ul. Hoża 40
BeKeF po hebrajsku znaczy frajda. Tak też była intencja właścicieli, kiedy otwierali swoją malutką, koszerną knajpę. Jedzenie tam to rzeczywiście zabawa, przede wszystkim w odkrywanie smaków. Znajdziemy tu wszystko to, na co nie było nas stać w Izraelu. Ba! Możemy nawet sobie pogadać tu po hebrajsku, jeśli akurat umiemy. Trzeba tylko pamiętać, że w szabas lokal jest zamknięty. Poza tym jednym dniem można tu bywać codziennie i jeść, jeść, jeść. » Facebook
Bibenda – ul. Nowogrodzka 10
Elegancko, ale niezobowiązująco. Wbrew nazwie w Bibendzie bardziej się je, niż pije. Menu zmienia się tam częściej niż pory roku, ale hummus jest zawsze. Z pieczonymi warzywami i pitą. Warto potraktować go jako przystawkę do kolejnych dań, bo pyszności w Bibendzie nie brakuje. Kuchnia kieruje się zasadą: sezonowo, zdrowo i na luzie. » Facebook
Falafel Bejrut – ul. Senatorska 40
Nie wielkość acz figlarność. A w tym przypadku elastyczność kotlecika z ciecierzycy. Falafel Bejrut zajmuje mikro lokal, który kiedyś był punktem xero. Mało mają miejsca, ale ambicje wielkie. Karmią po prostu jak należy i czym należy. Świeżym falafelem i kremowym hummusem. W środku nie pachnie, jak to bywa w takich dziuplach, fryturą tylko egzotyką. Kusząco pyszną. » Facebook
Marrakesh Cafe – al. Jerozolimskie 123A
Czasem najbardziej niepozorne miejsca kryją w sobie zjawiskowe menu. Tak jest właśnie z Marakeshem, który ukrył się w wieżowcu potocznie zwanym ToiToiem. Niech jednak nie zmylą was krawaty i automatycznie otwierane drzwi. W środku jest przytulnie i smacznie. Obsługa wytrenowana przez buisnessmanów jest błyskawiczna i kompetentna. Mały orient w środku dzikiego zachodu korporacji. » Facebook
Mezze – ul. Różana 1
Ukryte na mokotowskim skwerze Mezze, to mekka dla falafożerców. Świeżutkie, chrupiące i miękkie kulki z ciecierzycy je się tu oczywiście w towarzystwie hummusu. Menu jest krótkie a dania robi się na oczach klientów. Mezze to idealne miejsce na szybką przekąskę. Szczególnie latem, kiedy można rozsiąść się na drewnianym pomoście zbudowanym przed niepozorną budką. » Facebook







