Blue Plate Chicken

Warszawa ul. Krakowskie Przedmieście 16/18

Od kilku lat, gdy wyruszam do pracy z mojego mieszkania na Powiślu, czekam na autobus 180 pod UW. Codziennie z pewnym zaciekawieniem patrzyłem na knajpę, której chlubą była dziczyzna, a powodem do wstydu fakt, że nigdy w życiu nie widziałem, żeby ktoś tam wchodził – oprócz pracowników. Knajpa w końcu dokonała żywota, a w jej miejscu pojawił się Blue Plate Chicken, który za cel obrał sobie serwowanie jedzenia z Południa Ameryki Północnej.

Ponieważ uwielbiam wszystko, co choćby przypomina mi o USA, szybko do Blue Plate Chicken zajrzałem. Zamówiłem skrzydełka kurczaka z ostrym sosem według autorskiego przepisu (20 zł.), Grilled Cheese – czyli kanapkę z serem szwajcarskim i duszonym żeberkiem (18 zł), Mac’n’Cheese (8 zł), coleslawa (4 zł) i lemoniadę, którą w Ble Plate Chicken podaje się w słoikach. Jeśli chodzi o danie, które powinno być chlubą knajpy z kurczakiem w nazwie, muszę przyznać, że… były to najlepsze skrzydełka w chrupiącej panierce, jakie jadłem. Mięso nie było za suche, paniera nie była po prostu dużą ilością suchego pieczywa wymieszanego z jajkiem, a ostre sosy dawały zdecydowanie radę. Z kolei Mac’n’Chees, jedno z najpopularniejszych i najprostszych do zrobienia dań na świecie, był według mojej dziewczyny najlepszą (po lemonadzie) rzeczą, jaką zamówiliśmy tego dnia. Mnie najbardziej zaskoczył Grilled Cheese. Już na wejściu ostrzeżono mnie, że ser, którego używa restauracja, jest bardzo mocny w smaku, ale jako fan nabiału byłem przekonany, że nic mnie nie ruszy. Myliłem się. Ser śmierdział nieludzko i chociaż zapewne znajdzie amatorów, moim zdaniem knajpa powinna przygotować też wersję dla przeciętnego zjadacza sera, np. z ostrym długodojrzewającym cheddarem.

Problemem było też za słabo przysmażone pieczywo – już po chwili dolna część kanapki zamiast zachwycać chrupkością, była mokrą papką. Na plus tej nowej miejscówki zaliczam fakt, że serwuje śniadania (których nie miałem tym razem okazji spróbować) przez cały czas otwarcia (a zamykają się dopiero o 3 nad ranem), co daje możliwość zamienienia kebaba na pożywny bekon i nieograniczone dolewki amerykańskiej kawy. Jeśli tylko „niebieski talerz” dorobi się krzesełek dla małych dzieci, to może się spodziewać, że razem z lubą i naszym synem będziemy wpadać o wiele częściej.

bpc1

bpc2

Dodaj komentarz

-->