The Rock wydaje się najfajniejszym gościem. Tyle. Najfajniejszym. Ostatnio porwał go świat promowania “Herculesa” i świetnie sobie w tym daje radę. A to powie nam, że ma grać Shazama, a to będzie ćwiczył z Jimmy Fallonem, a teraz będzie groził niemiłym licealnym gościom.
