Zabójstwo w ukropie – namibijski kryminał

#GodzinaSzakala to kryminał dla zaawansowanych. Prawdziwe wydarzenia, które miały miejsce na przestrzeni ostatnich dwudziestu lat w Namibii przeplatają się tu z fikcją. Oczy trzeba mieć szeroko otwarte. Fakty, nazwiska, motywy mają tu znaczenie.Nie wiesz – nie zrozumiesz.

Jest gorąco. Niewyobrażalnie. Młoda, ciemnoskóra policjantka – #ClemenciaGarices prowadzi śledztwo, które zdaje się nie mieć końca.Na przeszkodzie stoi jej prawie wszystko. Namibijska biurokracja, rozleniwieni upałem koledzy, nieufność do jej kompetencji jako inspektorki policji, ale też po prostu jej kolor skóry. Mimo, że #Namibia od czternastu lat jest niepodległa, to podziały rasowe nadal są w niej bardzo widoczne. Clemencia mieszka w ubogiej, czarnej dzielnicy z ósemką krewnych w dwóch izbach. Jest tłoczno i duszno. Kurz na drogach, kilka psujących się taksówek i komórka, na której wiecznie brakuje pieniędzy.

#BernhardJaumann, autor tej powieści sensacyjno-kryminalnej spędził w Namibii kilka dobrych lat. Czuć to na każdej kartce tej książki. Tym bardziej, że powieść została zainspirowana prawdziwym wydarzeniem, jakim było morderstwo białego adwokata – Antona Lubowskiego w 1989 roku. Działał w organizacji na rzecz niepodległości kraju. Po latach historia tego tajemniczego morderstwa powraca. Młoda policjantka staje przed trudnym zadaniem rozwikłania zagadki serii zabójstw popełnionych na dawnych zwolennikach apertheidu. Czas goni, bo morderca działa błyskawicznie. Wydaje się też niczego nie bać. W końcu jego dni również są policzone.

GodzinaSzakala to książka trudna do sklasyfikowania. Z pozoru to trzymający w napięciu #kryminał. Jednak ilość przypisów i zawiłychnawiązań do autentycznej historii kraju nie pozwala w pełni się w nim rozsmakować. Padają rozliczne nazwiska, nazwy partii i grup partyzanckich. Żeby zrozumieć motywy, trzeba najpierw zrozumieć ten afrykański kraj, który jeszcze do niedawna był niemiecką kolonią.
A na odległość nie jest to wcale łatwe. Mimo, że autor stara się oddać koloryt państwa, gdzie ludzie nadal rzucają na siebie uroki, a sposobem na znalezienie miłości jest spanie w oparach palących się ziół, to odnosi się wrażenie, że jego opisy są mocno powierzchowne.

#Książka Jaumana w 2011 dostała Niemiecką Nagrodę Kryminalną i rzeczywiście w warstwie sensacyjnej jest bardzo ciekawa. Dużo słabiej wypadają wątki obyczajowe. Autorowi nie udaje się uniknąć kliszy, jaką niewątpliwie jest romans głównej bohaterki z niemieckim dziennikarzem, białym jak ściana i opalającym się na jaskrawą czerwień. Ciekawym zabiegiem są za to wplecione w narrację futurospekcje w postaci zeznań świadków w procesie, który dopiero nastąpi. Nie pomagają jednak one w podtrzymywaniu napięcia. Trudno więc nazwać „Godzinę Szakala” kryminałem sensu stricto. #Zagadka, którą rozwiązuje niezależna policjantka, nie jest możliwa do rozwiązania przez czytelnika. Nie ma więc się uczucia towarzyszenia śledztwu, a jedynie podglądania go zza szyby. #GodzinaSzakala jest duszna, gorąca, hipnotyzująca, ale też trochę nużąca. W palącym słońcu trudno zachować szybki refleks. Może dlatego to skandynawskie kryminały cieszą się największą popularnością.

“Godzina Szakala”
Jauman Bernhard
wyd. Czarne

Dodaj komentarz

-->