Niepłaski świat
TJ Hertz, znany też jako Objekt, nie wierzy w półśrodki. Każde jego wydawnictwo to dokładnie przemyślany i idealnie wyprodukowany twór, w którym żaden dźwięk nie jest przypadkowy. Nakład pracy, jaką w swój debiutancki longplay włożył producent, niektórych mógłby doprowadzić do szaleństwa. Co ciekawe, mimo że płyta Objekta miejscami wydaje się wręcz idealna pod względem produkcyjnym, jednocześnie pełna jest eksperymentalnej ekspresji, która równoważy profesorski sposób tworzenia muzyki, charakterystyczny dla TJ-a. Perkusja nie przypomina perkusji, pozostałe instrumenty też trudno rozpoznać, bo brzmią jak nie z tego świata.
Muzyk sprawia wrażenie, jakby tworzył brzmienie od podstaw, naginając dźwięki tak, aby dostosowały się do jego pomysłów. Strukturalnie album wydaje się snem szaleńca, ale po wtórym przesłuchaniu zaczynamy dostrzegać schemat, którego używa artysta. Zaczyna mocnym uderzeniem, kończy delikatnie, mieszając po drodze momenty taneczne i spokojne. Nawet tempa mogą dziwić przeciętnego słuchacza, bo kto słyszał, aby na jednym elektronicznym albumie najpierw nagrać kawałek powyżej 140 BPM, a w innym zejść do zaledwie 91? „Flatland” nie podbije klubów, ale produkcje Objekta nigdy chyba nie były tworzone z myślą o didżejskich szaleństwach. Hertz jest jednym z najbardziej wyjątkowych twórców techno na świecie, który nigdy nie robił po prostu techno – on zawsze robi coś o wiele lepszego. [Kacper Peresada]
Objekt
„Flatland”
Pan

