Muzyka: Ikonika – atak klonów

Oczywiście mógłbym udawać, że album Ikoniki jest genialny, super i w ogóle. Nie byłoby to trudne, biorąc pod uwagę, że tracki na tej płycie nie odstają poziomem od wcześniejszych produkcji, które stworzyła Sary Abdel-Hamid. Wydaje mi się jednak, że skończył się już okres jej świeżości.

#Aerotropolis ma kilka wybitnych momentów, choćby świetny oldskulowy #BeachMode (na którym zaśpiewała Jessy Lanza), chyba mój ulubiony #YouWon’tFindItThere czy #MrCake. Choć ten ostatni wydaje mi się fajny pewnie tylko dlatego, że jest na początku płyty, dzięki czemu nie sprawia wrażenia klona swoich poprzedników. A klonowanie to właśnie problem tego albumu. Każdy kolejny utwór w sferze doboru brzmień, instrumentów, rytmiki jest niemalże identyczny – w ten sposób niepowtarzalny styl „królowej dubstepu” zaczyna po prostu irytować i nużyć. Nie chce się słuchać następnym utworów, bo dokładnie wiadomo, co się usłyszy. Jedne klawisze będę grały długie fonty w stylu lat 80., drugie zagrają trochę szybciej jakąś pozytywną melodyjkę, perkusja zabrzmi tak komputerowo, jak to tylko możliwe, całość będzie niby-retro, ale jakby bezduszna. Strasznie to wszystko smutne, bo każda z produkcji na tej płycie ma potencjał, mogłaby się rozwinąć, stać czymś świeżym i fajnym. Te 14 kawałków upchniętych na jednej płycie kompletnie pozbawionych jest magii. Nie chcę już tego więcej słuchać.

Dodaj komentarz

-->