5 rzeczy, których możecie nie wiedzieć o Wolfensteinie 3D

Na początku tego tygodnia do sprzedaży trafiła najnowsza odsłona przygód B.J.Blazkowicza, żołnierza, który od ponad 30 lat jest bohaterem gier spod znaku “Wolfensteina” – “Wolfenstein: The New Order”. Naszą recenzję tej gry znajdziecie w najnowszym numerze Aktivista. Tymczasem chcielibyśmy pogadać o poprzedniczce, prababci “The New Order”, bo do tego zainspirowała nas ta premiera. Poczytajcie o trzeciej części Wolfa – o kultowym #Wolfenstein3D z 1992. Trochę poddigowaliśmy i znaleźliśmy kilka ciekawostek:

1. Wolfenstein 3D miał być skradanką

Jeśli nie graliście w pierwsze dwie części Wolfa pomysł na to, aby gra opierała się na stealthie może was zadziwić. W końcu jest to jeden z najpopularniejszych w historii tytułów FPS , więc jak to? Zamiast walić amunicja na oślep w Niemców, mielibyśmy chować się po kątach? Dla tych, którzy mieli okazję sprawdzić #CastleOfWolfenstein (pierwszą grę spod znaku Wolfa) stealth wydaje się logicznym następstwem. Trzeci odcinek serii miał podobnie jak wcześniejsze skupiać się na ukrywaniu za zakrętami, przebieraniu się w niemieckie mundury i udawaniu, że nie jesteście aliantem żądnym krwi. Zresztą nadal wiele części tytułu można przejść bez konieczności walki. Wystarczy, że sprawdzicie, jakimi ścieżkami chodzą niektórzy strażnicy.

2.Jeśli będziecie chcieli – Wolfenstein pozwoli wam zagrać w Pac-Mana

Tak! #3D ma ukryty level w trzecim epizodzie, który pozwoli wam zagrać w Pac-Mana (w pierwszej osobie). Po prostu będziecie musieli postrzelać do duchów i uciekać przed nimi po labiryncie. Niestety tylko w niewielkiej części gier występują prawdziwe duchy z Pac-Mana. Z powodów prawnych najczęściej uciekamy przed trzema Hitlerami.

Dodaj komentarz

-->