WODA W PIWNICY

rosalie aktivist wywiad
fot. Tatiana + Karol

Nie kupuje nowych ubrań, buszuje w lumpeksach. Lubi ciuchy z historią. Rosalie, która właśnie wydaje płytę XXX, nie boi się eksperymentów – ani w muzyce, ani w szafie.

Tekst: Michał Koszek, foto: Tatiana & Karol

Aktivist 215 Rosalie

– Nie chciałabym go pamiętać – śmieje się Rosalie, wspominając swój pierwszy koncert, sprzed prawie pięciu lat. – Stałam sztywna jak kołek, a ubrana byłam w szary prążkowany sweter i szerokie spodnie – dodaje. Od tego czasu w życiu uzdolnionej wokalistki wiele się zmieniło. – Nastolatkę mam już za sobą – tłumaczy. Rosalie polubiła siebie i przestała przejmować się tym, co myślą o niej inni. Zmianę zawdzięcza swojemu chłopakowi Dawidowi, który nauczył ją pewności siebie i uświadomił, że to, co ogląda w mediach społecznościowych, jest swego rodzaju iluzją. W internecie wszyscy wyglądają tak samo, dominuje jeden kanon piękna – zadbane długie włosy, full make-up, idealna cera. Ludzie nie bawią się modą, mimo że do tego pretendują – takie podejście przeszkadza Rosalie, dla której w cenie jest autentyczność. To dlatego nie kupuje nowych ubrań, a na shopping chodzi do lumpeksów. Lubi, gdy ubrania opowiadają historię, ewoluują w czasie i zużywają się. Z dzieciństwa pamięta, jak jej koledzy wkładali portfele do jeansów i wstawiali je do zamrażarki, żeby odcisnęły się i wyglądały na znoszone. W końcu wyrobione buty są fajniejsze niż nowe białe sneakersy.

rosalie moda aktivist

fot. Tatiana + Karol

– Na maksa podobają mi się eleganckie rzeczy z shape’em, np. kwadratowe marynarki. Wszędzie włożyłabym vintage’owe poduszki, takie jak nosiła moja mama. Do tego bufiaste spodnie „woda w piwnicy” i duże skórzane kurtki i płaszcze – uzupełnia. Zaopatruje się głównie pod jednym adresem. To sklep z odzieżą używaną w Galerii MM w rodzinnym Poznaniu. – Gdy tam wjeżdżam, wychodzę po dwóch godzinach z siatami pełnymi ubrań, płacę za wszystko 180 zł, a mam za to kilka płaszczy, marynarek i butów – zachwyca się. Jej ostatnia zdobycz to neoprenowe buty na obcasie z kwadratowym czubkiem. Podobne podpatrzyła u influencerki @panianiani.

Wpływy Solange

– Imponuje mi, że wszystko robi sama, łączy modę z architekturą, ma na siebie pomysł – komentuje. Rosalie trzyma rękę na pulsie – nie tylko obserwuje minimalistyczne konta na Instagramie, ale także śledzi międzynarodowe fashion weeki – z ostatnich zapamiętała krótkie marynarki, gorsety, paski i prześwitujące materiały. Zauważa, że te ostatnie to wpływ Solange, współczesnej ikony mody. – Jest szykowna, elegancka, nie przesadzona i piękna – komplementuje. Fascynacja Rosalie nie polega jednak na ślepym naśladowaniu, lecz na ciągłym poszukiwaniu. Jeszcze nie tak dawno nie wyobrażała sobie, że kostium sceniczny będzie odkrywał jej ciało. Teraz czuje się na tyle pewnie ze sobą, że na koncertach potrafi odsłaniać brzuch, a w najnowszym teledysku do „Nie mów” występuje w uciętej marynarce i body z paskami. Raczej nie przywiązuje się do przedmiotów, może z wyjątkiem biżuterii.

Sroka

– Od dziecka jestem małą sroką. Doskonale wiedziałam, gdzie mama chowa biżuterię. Szczególnie upatrzyłam sobie złote kolczyki po mojej babci. Błagałam mamę, żeby mi je sprezentowała, ale była nieugięta, mówiła, że nie ma szans. Dopiero gdy dorosłam, uwierzyła mi, że będę je nosić, że to nie jest fanaberia – mówi wokalistka, opisując najbardziej sentymentalne akcesorium w garderobie. Zresztą biżuteria to znak rozpoznawczy Rosalie. Na okładce niedawno wypuszczonego albumu „Ideal” jej uszy zdobią kolczyki w rozmnożonej ilości, a na nosie założony ma elegancki plaster. Portrety sfotografowała Zuza Krajewska. – To była jedna z najprzyjemniejszych sesji, jakie miałam. Zuza dostrzega w człowieku emocje, nie tylko ubrania – mówi wokalistka, która zaczęła otaczać się ludźmi wkładającymi w projekt całe serce. – Mam mega fun z tego, że mogę zrobić coś z ludźmi, których lubię i szanuję, a nie dlatego, że warto coś z kimś zrobić – tłumaczy. To dlatego tak ściśle działa ze swoim wspomnianym wcześniej chłopakiem Dawidem Misiornym, uzdolnionym fotografem i pierwszym konsultantem jej wszystkim pomysłów. Z okazji nadchodzącej trasy koncertowej para planuje wyjątkowy merch w postaci oversize’owej bluzy, powstały we współpracy z projektantką i kolorystką Sandrą Kpodonou. – Działam na zasadzie kolabów, to chyba najprzyjemniejsza opcja – kwituje wokalistka.

Ten tekst przeczytacie w najnowszym numerze Aktivista.

Tymczasem sprawdźcie, jak Rosalie. spędzała swój czas na kwarantannie.

-->